Przejdź do treści

Wielkie Antyfony Adwentowe

Ostatnie dni poprzedzające Boże Narodzenie bardziej przypominają gorączkowy amok niż racjonalne przygotowanie do wspomnienia pierwszego Wcielenia. Gdy w Liturgii pojawiają się antyfony z wykrzyknikiem, to wyraźny sygnał, że Zbawiciel jest już blisko!

Wielkie antyfony adwentowe – co to jest

Liturgia Kościoła w dniach bezpośrednio poprzedzających Boże Narodzenie (od 17 grudnia) w wersecie przed Ewangelią i podczas modliwty Nieszporami przywołuje  tzw. wielkie antyfony „O”. Poprzedzały one hymn Magnificat, stanowiący dziękczynienie Maryi za łaskę cudownego poczęcia Chrystusa.

Za autora tych krótkich, zawierających trzy lub cztery wersy płomiennych wezwań modlitewnych, uważany jest św. Grzegorz Wielki – papież, którego pontyfikat przypadł na koniec VI wieku i który jest czczony zarówno przez chrześcijański Zachód, jak i Wschód. Był on równocześnie najbardziej prawdopodobnym twórcą liturgii rzymskiej.

Gdy zestawimy łacińskie tytuły wielkich antyfon adwentowych i spojrzymy na ich pierwsze litery, to czytane od końca utworzą akrostych „Ero cras” – „Przyjdę jutro”.

O czym mówią antyfony „O”

Dzisiejszy kształt literacki antyfonom miał nadać żyjący w IX wieku Amalariusz z Metzu. Każda z napisanych przez niego siedmiu antyfon na dni od 17 do 23 grudnia ma dość logiczną konstrukcję stylistyczną.

Zaczyna się od wezwania do przychodzącego Chrystusa (zawsze poprzedzonego „O”, stąd nazwa antyfon). Choć nigdy nie nazywa Go po imieniu, lecz określa opartymi na Starym Testamencie tytułami mesjanistycznymi: „Mądrość, która wyszła z ust Najwyższego”, „Adonai, wódz Izraela”, „Korzeń Jessego”, „Klucz Dawida”, „Wschód”, „Król narodów” oraz „Emmanuel”.

Te przymioty potęgują uczucie mistyki i oczekiwania na niezwykłe wydarzenie. Odnoszą się one bezpośrednio do naszych doświadczeń, do aspektu naturalnego. Zapadające coraz szybciej mroki wieczoru rozświetla wizja zwycięskiego władcy i króla, który – jak wschodzące o poranku słońce – przezwycięża nocny lęk i zagubienie, ogrzewając swoim nieprzemijającym i wiecznym blaskiem pogrążony w letargu świat.

„O Wschodzie, Blasku światłości wieczystej i Słońce sprawiedliwości, przyjdź i oświeć żyjących w mroku i cieniu śmierci” – woła antyfona z 21 grudnia. Dobrze ona koresponduje z troparionem (specjalnym hymnem liturgicznym) śpiewanym na Wschodzie w dzień Bożego Narodzenia, który „napełnił wszechświat światłem poznania, dzięki czemu czciciele gwiazd od Gwiazdy nauczyli się czcić Ciebie, Słońce sprawiedliwości, i poznali, że Ty jesteś Wschodzącym z wysokości”.

Po każdym wezwaniu antyfony, w jej drugiej części, znajdziemy krótką prośbę o dobre owoce wcielenia, które wyzwala człowieka z jego grzesznej i słabej kondycji. Słyszymy słowa o „wyprowadzeniu z więzienia człowieka pogrążonego w cieniu śmierci”, o „wyzwoleniu potężnym ramieniem” czy też „nauczenie nas dróg roztropności”. Nacechowane optymizmem i nadzieją zapowiedzi poprzedza konsekwentnie ten sam czasownik: „przyjdź” (łac. „veni”).

Czy jestem gotowy na Jutro?

Zestawiwszy łacińskie tytuły antyfon zauważymy, że ich pierwsze litery czytane od końca utworzą akrostych „Ero cras” – „Przyjdę jutro”.

Sapientia
Adonai
Radix Jesse
Clavis David
Oriens
Rex gentium
Emmanuel

Przez stulecia antyfony ostatniego tygodnia przed Bożym Narodzeniem stanowiły natchnienie dla artystów i kompozytorów. Śpiewane przez wieki obudowane zostały coraz bardziej dostojnymi formami muzycznymi. Zawsze jednak wyrażają gotowość rodzaju ludzkiego na przyjęcie przychodzącego Zbawiciela, który przed wiekami nie znalazł miejsca narodzenia, poza małą szopą za miasteczkiem.

Dzisiaj, biegnące gdzieś niepostrzeżenie między zakorkowanymi ulicami i migotającymi przedświątecznymi reklamami słowa antyfon każą na chwilę przystanąć i zapytać się: czy jesteśmy gotowi przyjąć Dziecię narodzone w Betlejem? Betlejemska grota nie miała drzwi, stała otworem. Drogę do Boskiego Dziecięcia znajdywali pasterze, królowie… Czy w tegorocznym Adwencie znalazłem ją ja? Czy szukając Gwiazdy, czekając na Anioła, nie przegapiłem znaku specjalnie dla mnie? Jest jeszcze czas, ostatnia szansa, by to Boże Narodzenie, było prawdziwe. By nie skończyło się tylko na zmęczeniu, ale poruszonym sercu, bo Bóg tak bardzo mnie i Ciebie ukochał, że chciał doświadczyć tego czym żyjemy na co dzień, stać się jednym z nas.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.