Przejdź do treści

Pusty talerz

A nadzieja znów wstąpi w nas.

Nieobecnych pojawią się cienie.

Uwierzymy kolejny raz,

W jeszcze jedno Boże Narodzenie .

Ala sama przyniosła w późny wieczór wigilijny choinkę. Jeszcze tylko mały oddech i trzeba umocować drzewko na jakimś stojaku. A ona taka nieporadna, z trudem sobie radzi z męskimi obowiązkami. Do tej pory to tata zajmował się drzewkiem, one kobiety okupowały kuchnię. Piekły, biegły do sklepu na ostatnią chwilę, bo czegoś brakowało, kłócili się, jakie lampki wybrać, które bombki zawiesić. Ot, o takie zwykłe błahostki…

Minął rok, ok.365 dni mniej więcej. Siedzą przy stole i zerkają na pusty talerz. Tak bardzo go brak…Odszedł za szybko. Za szybko przestał się z nimi kłócić o bombki, dalsze plany na życie córek, za szybko…

Krysia kolejny raz wypatruje z Ulką pierwszej gwiazdki. Obok cicho, jak aniołek śpi Kalinka. Zawsze dziadek sadzał dziewczynki na kolanach i opowiadał bajki, uspokajał, gdy bały się Świętego Mikołaja ze srebrną brodą. Dziś Ulka ze łzami w oczach pyta mamę – A dziadek tam w niebie też ma choinkę? Dlaczego mu nie kupiłaś takiej lali jak mi? Wszyscy odwracają głowę, by nie widziały łez krążących jak wodospad coraz gwałtowniej po twarzach. Ukłucie w sercu, gdy mała prosi o nalanie barszczyku dla dziadka.

Marek próbuje trzymać fason- trzydziestokilkuletni facet z własną rodziną nie wie, jak ustawić pusty talerz, by jak najmniej raził po oczach. A jednocześnie by był, jak ona – mama – najbliżej. Tak brakuje jej śmiechu, wzroku, oddechu, po prostu jej. Boże, dlaczego? Marek robi wszystko, by nie myśleć za dużo, by w ogóle nie myśleć nad bezsensem tego życia. Pomaga żonie nakryć do stołu, kolejny raz poprawia krawat, którego nie znosi i ukradkiem zerka na zdjęcie mamy.

Wszyscy mają nadzieję, że chociaż w ten jeden dzień, dzieląc się białym opłatkiem, poczują najbliższych przy sobie.

Pusty talerz – dla nich nie jest pusty. Dekorowany serduszkami, niewypowiedzianymi słowami i gestami, tych z tej i tamtej strony mlecznej drogi do wieczności. Zapełniony pamięcią, miłością i lekkim uśmiechem wbrew przeznaczeniu. Siedzi przy nim ktoś, komu tyle by chcieli powiedzieć. Może tak jest, anioły są przecież niewidzialne…

Czy siadając przy wigilijnym stole dostrzegamy wyraźnie innych ludzi? Czy cieszymy się nimi? Bo nigdy przecież nie wiemy, jaka będzie ta następna wigilia.

I czy pusty talerz będzie pusty, czy siądzie przy nim już tylko nasze marzenie lub wspomnienie po kimś.

Jeden komentarz

  1. Zaintrygowana Zaintrygowana

    Hej, czytuję posty na fanpage’u i blogu i myślę, że są naprawdę interesujące, a Ty wydajesz się niezwykle inteligentnym, wrażliwym człowiekiem ☺️ Mieszkamy w tym samym mieście. Jstem ciekawa, czy minęliśmy się kiedykolwiek na ulicy ? Bardzo chętnie bym Cię poznała, żeby wymienić spostrzeżenia, może czegoś się nauczyć od siebie nawzajem, ale rozumiem, że nie jesteś chętny, aby się ujawniać i szanuję to ? Pozdrawiam serdecznie i życzę Wesołych Świąt! ? Podaję mejla w razie czego ?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.