Przejdź do treści

Księża – dlaczego nam to robicie

Drogi Księże,

Zanim przejdę do meritum chcę podkreślić, że uważam się za zaangażowanego katolika. Jestem w kościele częściej niż raz w tygodniu, pomagam przy parafii. Znajomi, współpracownicy wiedzą, że jestem blisko Boga (a przynajmniej staram się być) i blisko Kościoła, stąd często o coś mnie pytają. Nie wstydzę się swojej wiary, nie wstydzę się Boga, nawet za Kościół jako wspólnotę się nie wstydzę. Najczęściej wstydzę się za ludzi Kościoła – za Was drodzy Księża.

Ten wstęp to po to, byś nie myślał, że to kolejny nieuzasadniony atak na Kościół. To raczej taka rada, correctio fraterna. I może spodziewasz się, że napiszę o pedofilii, albo chytrości. Ale nie – napiszę o braku zdrowego rozsądku.

Nie raz przyszło mi tłumaczyć głupie zachowania księży – mieszanie się w politykę, chytrość, czy ludzkie grzechy, które popełnia każdy człowiek. Ale najgorzej tłumaczy mi się księży, którzy nie myślą o konsekwencjach swoich słów i zachowań. Przykłady? Dzieci z in-vitro nie mają duszy, albo są potępione. Każdy rozwodnik, bez względu na to czy żyje w czystości czy nie – nie może iść do Komunii. Homoseksualiści (wszyscy!) potępieni są już za życia. Kobiety nie powinny nosić spodni. Niepełnosprawne dzieci nie powinny być dopuszczane do sakramentów, bo i tak ich nie rozumieją. Koperta dawana z okazji ślubu powinna być na tyle gruba, by na biurku mogła stać. Bijatyki na plebani. Ludzi nie powinno interesować na co idą pieniądze z tacy. A dziś – palenie książek przez księży (to jeszcze pół biedy) i chwalenie się tym średniowiecznym zwyczajem w internecie.

To nie Wy drodzy księża wprost nazywani jesteście głupimi, czy zacofanymi. W swoim ciepłym środowisku jesteście otoczeni w większości przytakującymi parafianami i kolegami księżmi, narzekającymi na „prześladowania” Kościoła. Nie Wy jesteście traktowani przez współpracowników jak dziwaki, bo nie jecie mięsa w piątek i pościcie w Popielec. Nie Wy patrzycie w kpiące oczy współczesnych sędziów. Od nich wszystkich oddziela was gruby mur, którym jesteśmy my – zwykli, świeccy katolicy. I często musimy świecić za Was oczami.

Zanim następnym razem napiszecie, żeby nie modlić się za zmarłego, albo strzeli Wam do głowy urządzać stosy pomyślcie, czy nie dajecie ludziom do ręki oręża, które koniec końców, krzywdzi całą grupę. Łatka inkwizytora, człowieka, który zawsze mówi nie, który krzywdzi ludzi, bo tak każe Kościół już przylgnęła do księży. I choćby nie wiem ile tysięcy księży chciało pokazać miłosierne, czy po prostu NORMALNE, ludzkie oblicze księdza, to takim krótkowzrocznym myśleniem skutecznie mu to uniemożliwiacie. Bo wiem, że tych ludzkich księży jest masa, a nawet więcej – to tych krótkowzrocznych jest kilku.

Szanuję ks. Jarosiewicza za nieszablonowe działania duszpasterskie i nowatorskie podejście do ewangelizacji. Zdecydowanie realizował nakaz misyjny idąc tam, gdzie pewnie poszedłby dziś Jezus. Jednak jego komentarz: „Marzy mi się taki czas, kiedy ludzie w proteście przeciw zabijaniu nienarodzonych dzieci, będą reagować choć w połowie tak gorliwie, jak na spalenie książek o magii…” pokazuje, że jednak jest tylko księdzem z zamkniętej plebani. Bo drogi Księże – ludzie reagują gorliwie. Bronią życia jak potrafią, ale sam Ksiądz wie, że dobro nie krzyczy tak jak zło, ale działa po cichu.

Drodzy Księża – czy tego chcecie czy nie – jesteście na świeczniku i ludzie na Was patrzą. Dla wierzących i niewierzących jesteście punktem odniesienia, dla wielu jedynym kontaktem z Ewangelią jaki przydarzy się w życiu. Kościół ma chlubną tradycję inkulturacji. Nie jedno pogańskie święto, obyczaj zostało przejęte i ochrzczone. Wydaje mi się, że oddanie życia za życie i największy rodzaj magii – Miłość właśnie, które widzimy w książkach o Potterze to to co mamy wspólne i staje się punktem wyjścia i ewangelizacją z pomocą Harrego.

Przepraszam Księży, którzy może poczuli się obrażeni czy dotknięci moim wpisem. Jeszcze raz chcę podkreślić – wiem, że ludzkich księży jest więcej. Ale wszystkich Was proszę, pomóżcie nam świeckim bronić Was, nie dając innym broni do rąk przez własną krótkowzroczność.

19 komentarzy

  1. an an

    Dzięki za ten list. Popieram i się podpisuję pod nim. A.

  2. no cóż, albo nie wiedzą, w jakim świecie żyją, albo są agentami wpływu środowisk lewicowych. Trudno inaczej to zrozumieć. Ja nie dałbym dziecku do czytania tych książek o Harrym Potterze, bo również uważam, że są durnowate i jak sobie przypominam ten szał stania w kolejkach, bo nowa się ukazała, ten obłęd oczekiwania u starych i u młodych w oczach, by potem przeczytać taki bzdet, to robi mi się mdło. Ale trzeba być absolutnie nie na czasie, by dzisiaj wymyślić palenie książek, nawet tak głupich. To natychmiast rodzi określone skojarzenia i generuje falę hejtu przeciwko kościołowi. Przykre, ze tego nie rozumieją.

  3. Ppp Ppp

    Świetny apel.
    Dodałbym tylko bardziej zdecydowane ostrzeżenie, że po takich akcjach będzie coraz mniej wiernych i to już nie ateista/agnostyk będzie się musiał tłumaczyć – tylko członek Kościoła, dlaczego jeszcze nie odszedł na mądrą stronę.
    Pozdrawiam.

  4. awa awa

    Dla dzieci które nie mają rodzeństwa, rodzice zajmują się nimi przez 15 minut dziennie, dziadkowie są w odległości 300 km, magia i czary Pottera są namiastką tego co ich pozbawiono. „Miłość” może być realizowana tylko w świecie iluzji.To jest neopogaństwo czystej wody. Wiara na pokaz, jest pychą, obłudą i hipokryzją. Jeżeli mówisz to księzom, a nie masz odwagi powiedzieć tego patrząc w oczy, to przynajmniej powiedz to sąsiadowi, przyjacielowi, który sam ustala zasady życiowe. Księży mamy takich, jacy jesteśmy sami i całe społeczeństwo. Zacznij od dziś wytykać błędy i zaniedbania w swoim otoczeniu, bo w przeciwnym wypadku będzie to grzech zaniedbania i grzechy cudze, z których nie zapomnij się wyspowiadać. Pozdrawiam serdecznie, mimo, że nie czytam, ani nie czytałem dzieciom Harrego Pottera.

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      Nie mam problemów z powiedzeniem co mi się nie podoba, na przykład w mojej parafii. Z niektórymi księżmi ufamy sobie na tyle, że nie obrażają się z tego powodu, ale twórczo wykorzystują moją krytykę. Dziękuję za rachunek sumienia.

  5. A co ma zrobić ksiądz, który też nie podziela zachowań drugiego księdza? Najczęściej mówi się, że nie powinno się kalać własnego gniazda… I tak, np. tuszowano skandale pedofilskie. Czy należy się odzywać publicznie i krytycznie, czy nie? Jak na to spojrzą świeccy i inni? Że sami księża są podzieleni? Ja też, będąc księdzem, mam podobny dylemat. I też muszę świecić oczami, bo bardzo mi wstyd za to, co czynią niektórzy moi bracia. Dariusz Piórkowski SJ

    • Hej Darek (SJ). Z jednej strony św. Paweł apostoł publicznie napominał i nie zgadzał się ze św. Piotrem (Ty jesteś skałą). Z drugiej strony procesy społeczne mają swoją dynamikę i prawidłowości, więc publiczne krytykowanie księży przez księży, niezależnie od racji, wydaje się rozwiązaniem szkodliwym.

      Chyba powinniście te sprawy rozstrzygać we własnym gronie, tyle, że to grono jest feudalne – to nie zarzut wcale – więc moc rozstrzygania mają w zasadzie ordynariusze i na tym koniec. W takim kształcie instytucji, nie bardzo nawet można wyrazić zdanie sprzeczne lub krytyczne wobec działań ordynariusza.

      To nie jest wcale źle, bo demokracja to albo pozory, albo – jak to pisał Grek – rządy hien nad osłami. Ale… wprowadzać zmiany jest trudno.

      Pozostaje to, co jak mi się wydaje wielu księży robi. Trochę heroiczna własna postawa. Która czasem idzie „Pod prąd”, głównemu przekazowi katechetycznemu, która idzie pod prąd przekazowi „Świata”, która idzie pod prąd własnym realnym słabościom i grzechom.

      Jedyne co możecie zrobić więcej to „oszaleć”. To jest, zrobić krok w kierunku mistyki. Takiej na ostro, na pieprzno, na boleśnie, na cudownie, na dosłownie, na do końca. A Ojciec, który widzi w ukryciu – odda tobie.

    • mkucmin mkucmin

      Absolutnie nie zgadzam się z argumentem o nie kalaniu swojego gniazda. Moim zdaniem, źle pojmowana solidarność tylko osłabia zaufanie do grupy społecznej. Zachowowania pojedynczych członków wpływające na ocenę całego środowiska i tak wyjdą na jaw, a milczenie całej grupy stawia ją w złym świetle. Przeciwnie, sądzę, że o ile jest konieczna, publiczna dyskusja świadczy o dojrzałości członków społeczności i przeciwdziała kreowaniu jakiegoś pozoru niedoścignionego ideału. Taka wyidealizowana bańska pęka przy pierwszym zetknięciu z realiami i pozostawia odczucie zawodu. Jako przedstawiciel wolnego zawodu zawsze byłem za pełną transparentnością w środowisku i to niezależnie od własnych naruszeń. Wszyscy jesteśmy ludźmi i popełniamy błędy, a Kościół choć hierarchiczny nie jest monolitem. Chodzi jednak o to, by patrzeć w jednym kierunku i napominać siebie nawzajem nie korzystajác ze sposobności do karmienia swojej pychy.

      • awa awa

        „Chodzi jednak o to, by patrzeć w jednym kierunku i napominać siebie nawzajem nie korzystajác ze sposobności do karmienia swojej pychy”.

        Tak właśnie trzeba robić na co dzień, i to jest czyszczenie gniazda z tego co na bieżąco napaskudzą inni. Publiczne pranie brudów tylko wtedy gdy sprawy zaszły zbyt daleko – bo wtedy autorytetem zostają ci, co ogonem na mszę dzwonią. Nie sprząta się mieszkania i sumienia tylko od wielkiego święta.

        • mkucmin mkucmin

          Popieram.

    • wowras wowras

      współczuję księżom prawym, uczciwym, którzy stają przy ołtarzu z braćmi w kapłaństwie i wiedzą, co ten czy tamten ma „za uszami” (potomstwo, podwójne, życie, czynny homoseksualizm, itp.) co wtedy zrobić? W firmie, gdy ktoś łamie regulamin, otrzymuje karę, od upomnienia, przez brak premii, po zwolnienie. Może warto podobny porządek wprowadzić?

    • Szczelka Szczelka

      Uważam, że to bardzo dobrze, że świeccy widzą podziały wśród duchownych. Nie zniosłabym chyba dłużej myślenia, że wszyscy obecnie w KK myślą np. jak księża palący książki. A napiszę, że zanim odkryłam Deon, czułam się naprawdę źle w Kościele. Od zaangażowanej oazowo rodziny męża słyszałam wyłącznie konserwatywne, bogo-narodowo-ojczyźniane poglądy. Od księży w swojej parafii głównie moralne nakazy i straszenie upadkiem naszej cywilizacji na rzecz liberalnej Europy, która nas pożera. Kiedy słyszę obecnie takich księży, jak o. Wiśniewski, Kramer, bp. Ryś, bp. Czaja, to wreszcie przestaję czuć się samotna. Jezus mówił o wchodzeniu przez wąską bramę. Tak to zawsze wyglądało – również w Kościele jest brama wąska i szeroka. Dobrze słyszeć, że są tacy, którzy wybierają to, o czym nauczał Mistrz. Oczywiście wymaga to niesamowitej odwagi, ale jest słuszne.

      • wowras wowras

        też się cieszę, że są tacy jak wymieniłaś ludzie i wiele, wiele innych „otwartych” umysłów. Jak to się jednak dzieje, że to nadal jakiś promil wśród wszechobecnego polskokatolickiego jadu? Wystarczy spojrzeć na forum deon. To jest szok dla mnie, ile prymitywnych, oskarżających i wypychających z KK opinii, inwektyw, czy wręcz przejawów chamstwa. Co trzeba robić, lub nie robić, aby zmieniała się mentalność i duchowieństwa i laikatu? Aby szanować drugiego, być otwartym na to, co niekonieczne jest zbieżne z moim stanowiskiem, by kochać. Czego uczy się ludzi na rekolekcjach, kazaniach, katechezie, skoro tego jadu tyle w KK ?

  6. awa awa

    Drogi księże Dariuszu, nie trudno sobie wyobrazić, co czuje obecnie uczciwy, oddany Bogu i ludziom ksiądz. Nie, swojego gniazda się nie kala… Co by to było, gdyby publicznie i krytycznie mówili o sobie nie tylko księża, ale policjanci, sędziowie, nauczyciele i inni wykonujący zawody, nazwijmy to zaufania publicznego. Natomiast można bardzo łatwo zauważyć, szczególnie na wiosnę, jak ptaki czyszczą swoje gniazda. Nie obejdzie się nigdzie, a szczególnie wśród księży stawianie sobie nawzajem wysokich standardów moralnych. Tylko, że chcąc zwrócić koledze uwagę na niewłaściwe zachowanie, trzeba samemu być bez zarzutu. To się sprawdza w każdym środowisku. Może najpierw jest jakieś odrzucenie, ale później jest coraz większy szacunek i uznanie. Taka postawa daje ogromną satysfakcję i spokojność sumienia. Jedna prośba: nie bądźcie zbyt nowocześni w zaspokajaniu oczekiwań zmieniającego się świata. Np. w miejsce Dekalogu, próbuje się wprowadzać jakieś wykładnie raczej księżowskie a nie kościelne. Odeszło się od 4 przykazania, które zapewnia bezpieczeństwo rodzinie – od młodości do starości, Podobno dorosłe dzieci mają mieszkać z daleka od rodziców, a po życiowe rady udać się do księdza lub psychologa, nigdy do rodziców lub dziadków. W przykazaniu 6 wkracza się w małżeńską intymność, czyli to, co pod kołdrą cementuje małżeństwo. Pytacie o zgubione plemniki, a nie urodzone dzieci. Wzięliście na siebie zbyt dużą odpowiedzialność, i wiarę nie tyle w Boga, co we własne wykształcenie i pozycję. Dobre drzewo przynosi tylko dobre owoce. Szczęść Boże, księże Dariuszu.

  7. Bardzo dobry tekst. Problem jest głęboki, bo duchowieństwa w obecnej postaci w pierwszych wiekach chrześcijaństwa – nie było. I nie był to brak z przypadku, ale z wyboru, bo chrześcijanie znali pojęcie i posługę kapłana, ale nie było u nich kapłanów.

    Obecni księża mają problem. Mają problem bo tkwią w rozchwianej koncepcji rzeczywistości. Jedni płyną z nurtem zeświecczenia. Inni upadają w odrażające grzechy. Jeszcze inni są normalnymi ludźmi, takimi z którymi można się zaprzyjaźnić i żyć. Jeszcze inni są w swoich grzechach, niepewności – bohaterami, bo tkwią przy Jezusie za wszelką cenę i poświęcają swoje życie.

    Ja też napisałem list do księży. Na szczęście deon.pl, na którego blogu go zamieściłem, nie zamieścił do niego żadnych odnośników. Oto on: https://wdrodze.blog.deon.pl/2018/10/02/list-do-ksiezy-kosciola-katolickiego/

  8. iwona iwona

    Księża są różni , bo każdy z nas ludzi jest odmienny. Nie należy oceniać zbiorowo,
    Moja parafia nie ma szczęścia do tzw. dobrych duszpasterzy, klimat tworzy Proboszcz – jako osoba mocno autorytatywna. Żaden wikariusz nie „podskoczy” i taka postawa jest dedykowana również wobec parafian. Władza absolutna, nieomylny i praworządny jest tylko Proboszcz, ci co myślą i chcą inaczej są tymi którzy mają złe intencje i zamiary.
    Może warto, aby niektórzy księża korzystali z poradni psychologicznych, które pomagają poprzez warsztaty prostować swoje spojrzenie na świat i kontakt z drugim człowiekiem.

    • wowras wowras

      śmiesznie brzmi w zarysowanym przez Ciebie kontekście apel jednego z biskupów o większe zainteresowanie świeckich w życie parafii. Wara od mojego folwarku!!!
      Tak dzieje się w wielu parafiach niestety.

      • wowras wowras

        nie zainteresowanie, a zaangażowanie 🙂

  9. dani dani

    Mieli 25 lat, żeby rozwijac swoja wiarę bez przemocy. Nikt ich nie prześladowal. Nie zrobili nic. Raczej się odcięli od społeczeństwa.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.