Przejdź do treści

Wilk w pasterskiej skórze

„Tylko nie mów nikomu” to film, który każdy może i pewnie wykorzysta po swojemu. Nie możemy jednak zapomnieć, że stawką nie jest dobre imię Kościoła czy przestępców, ale ból ofiar, którym nikt nie powinien manipulować.

Niedziela Dobrego Pasterza, południe. Od premiery filmu Sekielskiego minęło 24 godziny. Licznik na YouTube przekroczył 3 mln wyświetleń. Teraz kiedy to piszę (22:00), dobija 5 mln. Nie spodziewam się, żeby każdy z tych 5 mln obejrzał 121 minut tego dokumentu. Niektórym wystarczy parę minut by utwierdzić się w swoich przekonaniach. W przekonaniu, że Kościół to organizacja przestępcza, albo że ludzie Kościoła mocno się pogubili i niczym rurobomba – poranili wszystkich wokół. Sekielski nie uniknie zarzutów o stronniczość, bo film rzeczywiście tym trąci. Z dwóch powodów – tendencyjnego montażu i odmowy udziału przedstawicieli Episkopatu. Przez to nie mamy możliwości poznania opinii czy wyjaśnień drugiej strony.

Grzech ma to do siebie, że choć tuż przed i w trakcie jego popełniania wydaje się atrakcyjny, to już chwilę po jego popełnieniu pojawia się wyrzut sumienia. Grzech nie rani tylko popełniającego, ale też tych przeciwko komu został popełniony. Jest tak perfidny, że jego macki docierają jeszcze dalej. Dotyka bliskich sprawcy i ofiary. Dotyka w końcu Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa i samego Boga. Nie ważne czy to drobna kradzież, czy przestępstwo pedofilii. Niczym kropla upuszczona na nieruchomą taflę, zatacza coraz szersze kręgi. Księża pedofile zranili więc nie tylko siebie i dzieci. Zranili Kościół, zranili swoich braci, którzy godnie służą Jezusowi. Zranili wszystkich wierzących i tym, którzy Kościołowi i jego przedstawicielom ufali. Nie wiem, czy coś jest w stanie wypełnić przepaść ich winy.

Obraz Sekielskiego był wstrząsający i można powiedzieć, że jego zwiastun widzieliśmy już w „Klerze”. To tam bodajże biskupowi Mordowiczowi wyświetlane są świadectwa ofiar pedofilii. Bardzo podobną stylistykę przejął Sekielski. Sami krzywdziciele też (moim zdaniem) nie zostali wybrani przypadkowo. To księża „z górnej półki” – często zasłużeni dla swoich diecezji, zakonu, nawet kraju, o czym świadczą ich godności. A ofiary? To dziś ludzie z połamanymi życiorysami. Z krzyżem, który muszą dźwigać całe życie, a przecież pokazanie twarzy w filmie to dopiero początek. Oni bardzo potrzebują naszej modlitwy i sprawiedliwego wyroku dla oprawcy, tak by mogli spokojnie spać.

Film ten to kolejny dowód na to, że problem istnieje – owszem, pewnie mocno wyolbrzymiony, przez utożsamienie grupy społecznej duchownych z pedofilią. Nawet jeśli w rzeczywistości jest to tylko procent, to i tak istnieje. Wygłupiłby się ten, kto by powiedział, że go nie ma.

Księży pedofili nie da się obronić. Każdą sprawę należy szczegółowo przebadać tak, by nie skrzywdzić ani ofiary, ani domniemanego krzywdziciela. Statystyki opublikowane przez Episkopat pokazują, że rośnie też świadomość społeczna, że umiera mit „Świętego Księdza”, który przecież jest tylko człowiekiem i zamiast dobrego pasterza jest złym wilkiem.

Ani „Kler”, ani „Tylko nie mów nikomu” nie zachwiał moją wiarą. W moim życiu przewinęło się wielu, wielu księży. Byli księża „spoko”, „z powołania”, zmęczeni, kreatywni, stuknięci, krzywdzeni przez świeckich, impulsywni, niedojrzali, strachliwi. Jedni mnie do Boga przybliżali, inni oddalali. Nigdy nie pisałem listów do kurii, żeby kochanego księdza nie przenosili, nawet jeśli z jakimś darliśmy koty – rozumiałem, że tak po prostu bywa, że nie każdego muszę kochać, ale każdego muszę szanować i po prostu się za niego modliłem.

Jakiś czas temu nazywana głosem młodego Kościoła Jola Szymańska zastanawiała się nad odejściem z Kościoła. Wielu innych też, bo oburzył ich „Kler”. Jestem pewien, że w tym tygodniu też będziemy mieli wysyp takich oświadczeń. Jola nie jest moim głosem. Wiecie – ja do Kościoła nie chodzę dla księdza, bo jak wspomniałem, różni oni są. Chodzę do Kościoła bo potrzebuję relacji z Bogiem, bo ciągle Go szukam, bo liczę, że da mi odpowiedzi na moje pytania. A kapłan jest jak to gliniane naczynie – czasem ukruszone i pęknięte, niekiedy nawet całkiem rozbite, ale dzięki niemu Bóg przychodzi do mnie w sakramentach. Odchodzenie od Kościoła, bo jego ludzie są ludźmi i grzeszą jest pójściem na łatwiznę, żeby nie powiedzieć zdradą. Nie odejdę, bo Kościół ma dziś oblicze molestowanych dzieci, martwą twarz człowieka, który zginął w zamachu, wierzących pomimo wszystko. Nie odejdę, bo kocham Kościół.

Często dziś powtarzany frazes o atakach na Kościół nie jest bezpodstawny. Owszem, czas jest trudny, atmosfera gorąca, ale wszyscy sobie ten garnek podgrzewaliśmy, a mam jakieś przeczucie, że jeszcze nie wykipiał. Czy scenariusz z Irlandii czy Chile powtórzy się w Polsce? Wszystko w naszych rękach – Episkopatu, diecezji, parafii i parafian, dziennikarzy (jeśli rzeczywiście zależy im na pomocy ofiarom, a nie tylko jakiejś dziwnej zemście na Kościele).

Doceniam gesty ze strony Episkopatu – ks. Prymasa, abp Gądeckiego i każdego biskupa, który podjął temat. Brakuje mi jeszcze tylko jednego – odwagi do mówienia o tym w parafiach. Każdy praktykujący Katolik słyszał o grzechu pedofilii, ale oświadczenia głów polskiego Kościoła nie zostaną wyemitowane w telewizji (bardzo się zdziwię, jeśli padnie na ten temat jakieś zdanie). Brakuje mi listu Episkopatu, czy nawet lepiej – listu każdego biskupa ordynariusza do swoich diecezjan, gdzie wyłoży kawę na ławę – było tyle i tyle przypadków, zrobiliśmy, albo nie zrobiliśmy wszystkiego co w naszej mocy, przepraszamy za zgorszenie, módlcie się za nas, abyśmy mieli siłę do walki z tym grzechem.

Dobrze, że ten film ukazał się dzisiaj – u początku Tygodnia Modlitw o Powołania. Bardzo potrzeba nam dzisiaj świętych ludzi Kościoła. Pamiętam jak na jednej ze swoich homilii niezwykły bp Leszek Leszkiewicz z mojej diecezji poprosił wszystkich o modlitwę o powołania. Mówił, że wierzymy, że Pan Bóg wysłuchuje modlitw wierzących, że wszyscy jak jesteśmy w tym kościele w Boga wierzymy. I poprosił by przy wieczornym pacierzu poprosić Boga o jedno powołanie, o jednego świętego księdza czy siostrę zakonną.

Nie wiem jaki ten post będzie miał zasięg, nie wiem czy przeczyta go 5 osób, czy 500. Ale bardzo Cię proszę, skoro dotarłeś aż tutaj, podejmij jeszcze jeden wysiłek – pomódl się dzisiaj o jedno święte powołanie, albo za księdza, diakona czy kleryka, który przeżywa kryzys tego powołania. Jeśli wierzysz choć trochę – choć trochę pomożesz.

13 komentarzy

  1. Lech Lech

    Recenzja jest amatorska, bowiem autor nie pokusił się nawet o obejrzenie materiału, którego analizy dokonuje. Pewnie dlatego zwyczajnie podaje nieprawdę. Co do „(..) odmowy udziału przedstawicieli Episkopatu. Przez to nie mamy możliwości poznania opinii czy wyjaśnień drugiej strony” gorąco polecam autorowi obejrzeć ostatnią scenę filmu. A naprawę Kościoła należy rozpocząć od podstaw, tak zresztą jak zabieranie się za pisanie recenzji. W przeciwnym razie na koniec dostanie wyłącznie produkt miernej jakości.
    Ukłony

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      Daleko mi od recenzowania filmów, gdyż krytykiem nie jestem. Film, choć z ciężkim sercem, ale obejrzałem „od deski do deski” stąd napisałem przywołane przez Pana słowa. Możemy się przerzucać tym kto „bardziej” obejrzał film, nieopatrznie mrugnął w najważniejszym momencie, ale chyba nie o to chodzi. Żyjemy dzisiaj w takim świecie, że każdy manipuluje i dostosowuje prawdę do swoich potrzeb. Trzeba zatem na wiele patrzeć przez sitko i szukać różnych jej źródeł. Nikt nie ma monopolu na jedyną słuszną Prawdę, ani „Nasz Dziennik” ani „Gazeta Wyborcza”. Zachęcam do szerszej kwerendy w poszukiwaniu Prawdy.

      • i.cz i.cz

        Na koncu fillmu jest lista biskupow proszonych o wypowiedz -z Prymasem na czele. Odmowili albo nie odpowiedzieli. Jest odpowiedz Episkopatu na Biura Prasowego KEP -odmowna, rzecz jjasna.
        Wiec nie obejrzal Pan filmu do konca.

        • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

          Halo! Ludzie! Przecież napisałem: „odmowy udziału przedstawicieli Episkopatu.” Zachęcam do czytania najpierw wpisu, a dopiero później komentarzy. A to wszystko – ze zrozumieniem.

  2. Maria Antonina Maria Antonina

    Bardzo dziekuję za ten głos i się z nim w pełni solidaryzuję. Nie wierzymy w księży, lecz w Boga, chociaż postawa księży może i powinna pomóc nam w drodze do Boga. Księża to przecież tylko ludzie, a ludzie są grzeszni, niestety.
    Warto jednak zastanowić się nad motywacją ludzi zbierających te oskarżenia. Często bowiem „szlachetnemu” ratownikowi nie przyświeca równie szlachetny cel, a głównie potrzeba zemsty i zniszczenia.
    Sama jestem ofiarą pedofili swojego własnego ojca i znam wiele podobnych historii. Temat jest szeroki jak rzeka i ciągle za mało wyjaśniony, Skąd ma dziecko wiedzieć jakie zachowania są właściwe, skoro ważny dorosły na którym ma polegać uczy go złego. Jako konsekwencje w najlepszym przypadku przeżywa globalny wstyd do końca swojego życia i odrzuca siebie, jest uzależniony od pornografii lub seksu, w najgorszym staje się okrutnym mordercą lub gwałcicielem dorosłych czy dzieci.
    Ja ze swojej strony mogę tylko napisać: „Wybaczam Ci ojcze, że spieprzyłeś mi życie (przepraszam za to słowo, ale inaczej trudno to określić) „, Przez całe życie (a już ma się ku końcowi) nie potrafiłam uwierzyć w to, że ktoś mnie pokocha, ani w to, że zasługuję nie tylko na miłość, ale na szacunek, czy uznanie innych ludzi. Bałam się bliskości, a w jej miejsce odczuwałam niezdrowe podniecenie i chore fantazje. Godziłam się na złe traktowanie i związek w przemocy. Ktoś (mój tatuś) przez swoje zaślepienie grzechem mi to zrobił – odebrał mi moją godność. Wybaczam, bo to nie mój grzech i nie ja będę z niego rozliczana.
    Podpisuję się pod apelem o ukaranie sprawców tych niegodnych czynów.
    Uważam jednak, że nie można ulegać psychozie, że należy spalić całe miasto, żeby zniszczyć szarańczę. Nie niszczmy kościoła, nie zabijajmy księży i zakonników, którzy swoim życiem dają świadectwo dążenia do świętości i nie pozwalajmy tego robić wszystkim, którym przyjdzie na to ochota, bo taka jest fala. Filmu nie widziałam, byłam wcześniej na Klerze i reakcja kościoła wydaje mi się adekwatna do problemu. Wielka szkoda, że nie ma filmów o pedofilii w rodzinach, często zupełnie ‚dobrych’.

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      Dziękuję za Pani głos i podpisuję się pod nim. Będę się także modlił o ukojenie dla Pani.

  3. Agata Agata

    Panie Wojtku,
    bardzo dziękuję za ten wpis. Zwłaszcza za ostatnie akapity. To, o czym dowiadujemy się z takich filmów, dokumentów, artykułów – jest niesamowicie bolesne i trudne. Ale potrzebne. Przypomina mi się jeden z komentarzy o. Zamorskiego do Ewangelii o nawróceniu św. Pawła – „Ciemność Damaszku stała się olśnieniem”. Gorąco się modlę, by tak stało się w naszej wspólnocie. I dołączam do modlitw o święte powołania i umocnienie tych, którzy już nam posługują w Kościele.

  4. Szon Szon

    Dla mnie, to nie jest film o pedofilii wśród księży. To nawet nie jest film o systemowym lekceważeniu sobie ofiar przez biskupów i kryciu sprawców – choć widać gołym okiem, że tak jest. To jest raczej film o mentalności księży, o ich przekonaniu, że są lepsi od reszty.

  5. Czytelniczka Czytelniczka

    Szanowny panie Wojtku,

    ja również nie wierzę dla księży, lecz dla Boga. Nie planuję odwracać się od Kościoła (którego jestem częścią) po obejrzeniu jednego filmu czy dokumentu. Nie mam też nigdy zamiaru wrzucać wszystkich duchownych do jednego „wora”, bo to jest po prostu nie fair. Spotkałam w swoim trzydziestokilkuletnim życiu wielu wspaniałych, oddanych swojej posłudze księży i braci zakonnych. Na palcach jednej ręki mogę natomiast policzyć incydenty, w których osoba konsekrowana była dla mnie niemiła (tylko tyle – i nic więcej). Takie są moje doświadczenia – dziękuję Bogu za każde z nich.

    Niestety, bolą mnie wszelkie docierające do mnie informacje dotyczące problemów Kościoła. Żyjemy w świecie pełnym zepsucia – tak trudno o czystość serca, wzroku i postępowania. Tak łatwo jest stracić godność. O dobro się zazwyczaj walczy. Myślę, że każdy z nas powinien zacząć od siebie i swojego serca – za nie jesteśmy odpowiedzialni w pierwszej mierze.

    Może to zszokuje pewnych czytelników, ale ja modlę się również za księżmi pedofilami.

    • Czytelniczka Czytelniczka

      P.S. Napisałam: „nie wierzę dla księży” – ale faktem jest to, że właśnie dzięki posłudze i świadectwu kapłanów, którzy byli częścią mojego życia, zaczęłam kiedyś wierzyć (i mogę nadal swoją wiarę rozwijać). Bogu niech będą za nich dzięki – za tych, którzy żyją po tej stronie i za tych, którzy, jak ufam, na własne oczy oglądają już Pana.

  6. czas prawdy, czas oczyszczenia czas prawdy, czas oczyszczenia

    Bolesna lekcja została nam zaserwowana. Lata zamiatania pod dywan ze strony Niektórych hierarchów! To się mści. Z drugiej strony pewnie wielu nieuczciwych kapłanów typu ksiądz Charamsa czynny gej, czy Tomasz Turowski- współpracownik bezpieki obaj prowadzący podwójne życie. Wielu podkreślam, ale pewnie to tylko ułamek promila w stosunku do księży z powołania. Typu 1 na 1000. Trzeba się oczyścić i odrzucić szumowiny. Z drugiej strony pedofilia istnieje nie tylko wśród kleru. Ostatnio np. Wajda został oskarżony, że nakręcił scenę erotyczną z udziałem 14-latki, która napojona alkoholem musiała biegać nago (Paulina Młynarska). Również w Słupsku Biedroń zamiótł pod dywan sprawę molestowania 2 nastolatek.

  7. Czy my w końcu coś ZROZUMIEMY czy będziemy dalej pleść? Co to za mowa o odchodzeniu z kościoła? Czy KOŚCIÓŁ to organizacja tworzona przez księży i biskupów = Kościół Rzymsko Katolicki? Czy KOŚCIÓŁ to ecclesia, zgromadzenie wszystkich ochrzczonych?

    Jeśli to drugie znaczenie jest właściwe, to jakim cudem ochrzczony człowiek, nie wyrzekając się Jezusa Chrystusa mógłby opuścić kościół? Nie mógłby. Bo sam go współtworzy.

    Ale daliśmy sobie wmówić, że kościół to właśnie ci ludzie i ta organizacja. Oni nas o tym przekonali i w nas i w siebie wdrukowali to przekonanie. Które jest…. prawdziwe/nieprawdziwe – niepotrzebne skreślić.

    Bez tych pierwszych fundamentalnych rozróżnień, będziemy wpadać nieustannie w błędy. Aha, starszy i dozorujący – presbiteros i episcopus, nie byli kapłanami przez pierwsze dwa wieki i byli wybierani przez parafialną/gminną społeczność spośród siebie. Emancypacja kleru, nastąpiła później.

  8. Módlmy się za krzywdzonych i oprawców o łaskę przebaczenia dla pierwszych i łaskę pokuty i ekspiacji dla drugich. Dla wszystkich prośmy o pojednanie. Bóg czyni cuda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.