Przejdź do treści

Boże Ciało to nie festyn!

Choć jesteśmy pośród krajów, w których Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej jest dniem wolnym od pracy, to wydaje się, że mylimy uczczenie tego co święte z rozrywkowym spacerem.

Trochę historii

Zasadniczym powodem, dla którego ustanowiono święto Bożego Ciała były objawienia bł. Julanny z Cornillon, która od 1209 r. miewała widzenia jasnej tarczy z widoczną plamą. Interpretowano ją jako brak wśród świąt kościelnych specjalnego dnia poświęconego czci Najświętszego Sakramentu. Pod wpływem tych objawień bp Robert z Torote ustanowił w lecie 1246 r. takie święto dla diecezji Liege; dnia 29 XII 1252 r. legat papieski na obszar Niemiec, dominikanin, kard. Hugon z Saint-Cher rozszerzył święto na całą Germanię.

W dalszym jednak ciągu do Stolicy Apostolskiej napływały prośby o ustanowienie nowego święta, które miałoby na celu uczczenie Najświętszego Sakramentu. Jedną z bezpośrednich przyczyn pozytywnej reakcji ówczesnego papieża Urbana IV na te apele był cud, jaki miał prawdopodobnie miejsce w 1264 r. w Bolsenie (Belgia). Pewien niemiecki kapłan zdążający z pielgrzymką do Rzymu odprawiał pewnego dnia mszę św. w kościele pod wezwaniem św. Krystyny, w maleńkim umbryjskim mieście Bolsena; podczas jej odprawiania był bardzo zaniepokojony wątpliwościami na tematy przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa. Nagle wątpliwości zostały rozproszone, gdy ujrzał spływającą z konsekrowanych Postaci i wsiąkającą w korporał Krew. Wieść o cudzie szybko rozeszła się po miasteczku i okolicy. Natychmiast uformowano procesję, która z zakrwawionym korporałem udała się do papieża Urbana IV, który właśnie przebywał w Orvieto, niedaleko od Bolseny. Ten właśnie cud przyjmuje się jako ostatni motyw, który skłonił Urbana IV do ustanowienia święta Bożego Ciała dla Kościoła na całym świecie.

Jeszcze tego samego roku, dnia 11 sierpnia 1264, papież wydał bullę Transiturus, w której ustanowił festum Corporis Christi. Jako powody wprowadzenia tego święta papież podał: zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia nie może być uroczyście obchodzona. Na święto Bożego Ciała papież wyznaczył czwartek po oktawie Trójcy Przenajświętej. Świeto wprowadzono w całym Kościele za sprawą papieża Jana XXII (1316 -1334) umieszczając bullę Urbana IV w Klementynach (Corpus Iuris Canonici), a papież Bonifacy IX (1389-1404) polecił wprowadzić święto wszędzie tam, gdzie dotąd nie było jeszcze obchodzone (1391 r.). O doniosłości tej uroczystości świadczył fakt, że przez wieki obchodzono także jego Oktawę (dziś jest to już tylko zwyczaj), a także odśpiewywano uroczystą sekwencję Lauda Sion Salvatorem.

Głód Boga

W historycznych meandrach z jednej strony ukryty jest olbrzymi głód Boga, pragnienie adoracji Chrystusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie, a z drugiej strony powątpiewanie w Jego realną obecność w Świętych Postaciach. Czy mimo upływu wieków utwierdziliśmy się w wierze? A może Boże Ciało zostało tylko tradycją, jak święcenie pokarmów w Wielką Sobotę i ubieranie choinki?

Z jednej strony da się zauważyć rozkwit pobożności Eucharystycznej. Jak grzyby po deszczu wyrastają miejsca, gdzie trwa Wieczysta Adoracja – czasem tylko w ciągu dnia, gdzie indziej całodobowo. I nie chodzi mi o domy zakonne, które w swoim charyzmacie mają nieustanną Adorację, ale miejsca, gdzie świeccy dniem i nocą czuwają przy Panu Jezusie. Jeden z dominikanów na wieść o tym, że w mojej parafii trwa Wieczysta Adoracja wspomniał, że ma takie doświadczenie, że parafie gdzie Pan Jezus jest adorowany są niezwykle żywe duszpastersko. Nie brakuje tam wiernych, bo i sam Jezus błogosławi w sposób szczególny. Do tego Domy Modlitwy 24/7, liczne nabożeństwa uwielbienia, czy wreszcie koncerty jak choćby ten Jednego Serca Jednego Ducha w Rzeszowie.

Z drugiej strony mam przed oczyma obraz Procesji Eucharystycznych w Boże Ciało w moim mieście. Choć wielu wiernych doskonale zdaje sobie sprawę z tego gdzie jest, ma świadomość, że parę kroków od nich sam Jezus „zagrody nasze widzieć przychodzi”, to liczni wierni pomylili procesję teoforyczną z festynem czy jakąś paradą. Towarzyskie spotkania, rozmowy, wymiana plotek, śmiechy, sesje zdjęciowe swoich pociech – to obraz dzisiejszej manifestacji wiary. Wiary, albo niewiary.

Trzeba cudu?

Co roku głowię się co zrobić, jak pomóc wiernym w przeżywaniu tej procesji. Co musiałoby się stać, aby z wiarą padli na kolana przejęci czcią wobec Zbawiciela? Gdy przejrzymy większość przekazów o cudach Eucharystycznych zauważymy, że zdarzały się one na oczach tych, którzy powątpiewali, czy też nie wierzyli w obecność Jezusa w Eucharystii. Czy jednak cuda Eucharystyczne, jakie wydarzyły się nawet w Polsce w ostatnich dekadach sprawiły, że po prostu wierzymy bardziej? Czy objawienie Jezusa sprawiłoby, że mieszkańcy mojego miasta nawrócili się, albo po prostu godnie szli w procesji Bożego Ciała? Oczywiście, że nie. Bo Jezus nigdy nie wyłamuje drzwi, gdy te do naszych serc są zamknięte.

W Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej gromadzimy się by w sposób szczególny i po raz kolejny uczcić niezwykłą tajemnicę Eucharystii. O ile w Wielki Czwartek skupialiśmy się przede wszystkim na aspekcie uczty, wydania Chrystusa za nasze grzechy, ofiary krzyżowej, oczekiwania na zmartwychwstanie, o tyle teraz skupiamy się na Najświętszym Sakramencie jako na tajemnicy obecności Boga żywego pośród nas. I nie jest to jakaś obecność odległa, zastępcza czy teoretyczna; to jest obecność przerażająco bliska i konkretnie namacalna – obecność Boga w kawałku chleba i odrobinie wina. Dlatego Uroczystość Bożego Ciała to jest pytanie, które podczas procesji stawiamy całemu światu (i sobie samym też): czy wierzysz, że Bóg jest zawsze obecny pośród nas?

Znak procesji eucharystycznej urąga zdrowemu rozsądkowi ludzi dnia dzisiejszego. Bóg, do którego dąży się poprzez subtelne medytacje w stylu buddyjskim, wydaje się być odległy od Boga, który mieszka pośród nas w prostym znaku chleba i wina czy daje się poznać poprzez pokorny gest adoracji Hostii w monstrancji. Kult Eucharystii wymaga poświęcenia czasu, spędzenia chwil przed tabernakulum. Czy dzisiaj, kiedy mamy kalendarze wypełnione co do minuty, stać nas jeszcze na „marnowanie” czasu na adorację eucharystyczną? Procesja z Najświętszym Sakramentem chce temu naszemu biegowi przywrócić porządek i sens: przez życie idziemy z Bogiem, centrum naszego życia jest ołtarz i Słowo Boże, chlebem, który daje nam siłę, jest Ciało Pańskie.

Manifestujmy więc naszą żywą wiarę, a nie nakazane przez tradycję uczestnictwo w Procesji.

Jak przeżywać?

Ktoś może zadać właśnie takie pytanie – jak to święto przeżyć, żeby cokolwiek zyskać? Przygotowanie jak do każdej Eucharystii zaczyna się dużo wcześniej. Sakrament Pokuty, tak by w pełni uczestniczyć w Eucharystii to pierwszy krok. Bezpośrednie przygotowanie to z pewnością odpowiedni strój i przybycie nieco wcześniej do kościoła, tak aby wejść w przestrzeń sakralną. Piękne teksty kolekt, czytań kierują naszą uwagę na tajemnicę Eucharystii. Wreszcie następuje procesja teoforyczna, której zasadniczym celem jest uwielbienie Boga. Jeśli wstydzimy się już sypać kwiaty, czy dzwonić wesołym dzwonkiem włączmy się w śpiew uwielbienia i wsłuchajmy w teksty śpiewanej dziś Ewangelii o eucharystycznych cudach, które czynił Jezus. Wreszcie przyjmijmy błogosławieństwo samego Boga i zanieśmy je do naszych domów i środowisk. Zerwij gałązkę i zanieś do domu. Nasi przodkowie zatykali je za framugami drzwi i ramami obrazów, a także w rogach pól. Wierzyli, że chroni ona nasze domostwa i pola uprawne przed nieszczęściami.

Pan Bóg zawsze błogosławi piękną pogodą w Boże Ciało. Nawet jeśli popołudniu wydarzy się jakaś burza, to pamiętajmy, że to tez błogosławieństwo dla spieczonej ziemi. Popołudnie warto spędzić w gronie rodzinnym, odwiedzić bliskich, także tych spoczywających na cmentarzu. W wielu miastach wieczorem odbywają się koncerty uwielbienia. To kolejny element manifestacji naszej wiary, w którym zdecydowanie warto wziąć udział. To tu jest miejsce na zabawę, tańce i niepohamowaną radość.

O czym marzę?

Marzy mi się Boże Ciało z piękną liturgią i zaangażowanymi uczestnikami, którzy klękają jak trzeba, czynią Znak Krzyża jak trzeba i głośno śpiewają. Marzy mi się procesja, podczas której oczy wszystkich zwrócone są na monstrancję, a wierni idą z Jezusem jak z bliską osobą, którą oprowadzamy po naszym mieście gdy jest w nim po raz pierwszy. Marzy mi się skupienie na twarzach wierzących. Nie ma pstrykania zdjęć czy nagrywania dzieciaków jak sypią kwiatki czy dzwonią dzwonkami, bo wszyscy mają świadomość, że nie to jest teraz najważniejsze, a zdjęcie można zrobić później. Nie ma rozdzierania i przewracania brzózek, bo babcia brała gałązkę, mama brała gałązkę, to i ja muszę, ale koniec końców ląduje w koszu, bo nie wiem w zasadzie po co ją brałem. Marzy mi się, prymat duchowości i przeżywania sercem tej uroczystości nad kulturową tradycją czy po prostu okazją do spędzenia wolnego czasu.

I wiecie co? Wystarczy przyjść w tej zwyczajowej oktawie. Kilkudziesięciu wiernych wie po co jest na Eucharystii. Wie za Kim idzie i przed kim sypie kwiaty. I pewnie jeśli Pan Bóg pozwoli pożyć wystarczająco długo, to dożyję takiego Bożego Ciała, że wszyscy uczestnicy będą wiedzieć po co przyszli.

Bo jeśli tylko uwierzymy – tak na prawdę – że Jezus idzie obok nas, to procesja nie będzie festynem, a manifestacją, uroczystym wprowadzeniem Jezusa do naszego miasta, jak przed wiekami gdy chodził po świecie.

Jeden komentarz

  1. Maria Kotlarska Maria Kotlarska

    Wyniosłam to z domu – Boże Ciało jest dla mnie
    świętem, które bardzo przeżywam.
    Zdaję sobie sprawę, że to sam Bóg idzie moją
    ulicą i błogosławi moje mieszkanie, mnie i moją rodzinę
    / o co bardzo proszę w cichej modlitwie/gdy przechodzi
    procesja z Najświętszym Sakramentem.
    Ja oczywiście i moja rodzina idziemy w procesji.
    Przywiązuję wielką wagę do dekoracji okien.
    Uważam, ze w moim mieście za mało mówi się w kościele o iluminacji okien gdzie przechodzi procesja
    z Najświętszym Sakramentem.
    Cieszę się na święto Bożego Ciała, które za parę dni
    będziemy obchodzić w 2019 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.