Przejdź do treści

Polak, Katolik, Nacjonalista, Burak?

Ostatnie tygodnie potwierdziły obraz „typowego” Polaka. To człowiek wierzący, broniący wartości moralnych za wszelką cenę – nawet posuwając się do agresji i bezpośrednich ataków fizycznych. Czy to jest Katolik? Czy to jest Patriota? Jaki to jest człowiek?

Białystok, 21.07.2019 r. Na przeciw garstki uczestników kolorowej parady równości stoją tysiące łysych, umięśnionych kiboli z symbolami Polski walczącej i  „Ojcze nasz…” na ustach. Lecą kamienie, a ci uczestnicy Parady, którzy znaleźli się za kordonem policji i „strefą obronną” są siłą nawracani – w najlepszym wypadku kończy się na wyzwiskach, w najgorszym na połamanych kościach. Nie jestem fanem, ani nie popieram organizacji Parad Równości. Z drugiej strony jestem zdania, że każdy wolny człowiek ma prawo do manifestowania swoich poglądów, stąd zarówno osoby zgromadzone na Paradzie Równości, jak i na kontrmanifestacji, mają takie prawo. Problem pojawia się, gdy jeden człowiek w nieuzasadniony sposób ogranicza prawo do wolności drugiemu i w Białymstoku to właśnie miało serce.

Ci sami ludzie, którzy jeszcze przed chwilą odmawiali modlitwę, przyzywali Bożego imienia, szli po ulicach z różańcami w rękach, chwilę później rzucali w swoich braci i siostry kamieniami, urządzali łapanki, próbując dosłownie „wybić im z głowy” swoje poglądy. Między „Ojcze Nasz” a „Zdrowaś Maryjo” wrzucali „Wypie*dalać”. To nie jest Katolicyzm. To nie jest Chrześcijaństwo. To nie jest Patriotyzm.

KKK w punkcie 2358. mówi o osobach homoseksualnych między innymi tak: „Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji.” Tymczasem filmy z Białegostoku, które opanowały Internet, pokazywały totalne przeciwieństwo szacunku, współczucia i delikatności.

1 sierpnia, zapewne ci sami ludzie wyszli na ulicę uczcić Powstanie Warszawskie. Odpalali race, skandowali „Cześć i chwała bohaterom”, śpiewali „Mazurka”. Może nawet na Mszę za Ojczyznę się udali. Jak chyba każdy Polak w godzinie W, poczuli ten niezwykły rodzaj wspólnoty, który jest w zasadzie niespotykany. W Białymstoku stanęli po przeciwnych stronach barykady.  Widzieliście spot „Łączą nas wartości”? Jeden z powstańców mówi w swoim przesłaniu by „Umiejętnie rozmawiać nawet z wrogiem”, a kolejny „A ja mam nadzieję, że nasze dzieci i nasze wnuki, nie będą musiały o nic walczyć”. W Powstaniu walczyła cała Warszawa. Nie każdy był biały (poczytajcie o Auguście Agbola O’Brown), nie wiemy czy wszyscy byli hetero. Ale wszyscy byli bohaterami.

Tak sobie myślę, że ciężko być katolikiem i osobą LGBT jednocześnie. Nie chodzi mi tu o osoby z nurtu ideologicznego, ale zwykłych wierzących, którzy odkryli takie preferencje i chcą pozostać wierni swojemu Bogu i wierze katolickiej. Z oczywistych względów nie mogą ujawnić się w swojej wspólnocie, na przykład w małym mieście. Nie mogą i pewnie nie chcą utożsamiać się z postulatami ideologii LGBTQ+ dotyczących związków partnerskich, małżeństw jednopłciowych czy adopcji przez pary homoseksualne. Często zmuszani są do wypierania czegoś, co przecież jest elementem ich tożsamości. A przecież nie wybrali sobie bycia takimi jakimi są, tylko tak ukształtowały ich rozmaite czynniki zewnętrzne.

Czy sytuacja osób LGBT w Kościele kiedyś się zmieni? Jestem przekonany, że tak. Kościół jest w drodze, ciągle się zmienia, ewoluuje i pewnie także tej kwestii dotknie soborowe „Aggiornamento„. „Jeśli ktoś jest homoseksualistą i z dobrą wolą poszukuje Boga, kimże jestem, by go oceniać?” – miał powiedzieć Franciszek dając tym samym jasny i ludzki przekaz, że Kościół jest otwarty na każdego, bez względu na jego orientację. Warunek jest jeden – poszukiwanie Boga.

W wielu miejscach na świecie, w tym także w Polsce, problem jest jednak inny. Lobby homoseksualne domagając się tolerancji i poszanowania jednocześnie miesza z błotem symbole ważne i święte. Matka Boża z tęczową aureolą, Jej postać wpisana w żeńskie organy płciowe, parodia Eucharystii. Reakcją na te ataki jest narracja nawet nie głów Kościoła, ale pojedynczych księży – wypraszanie gejów z kościoła, obrażanie i inne incydenty powodują, że niechęć do osób wierzących wzrasta. I ktoś może powiedzieć tak: „To co, może jeszcze im przyklaśniemy i pobłogosławimy śluby?” Nie. Chodzi o szacunek od początku do końca – nie dyskryminowanie ich, a jednocześnie nie ukrywania prawdy o grzechu. Wzajemna agresja nie jest drogą do dialogu.

Bardzo ładnie powiedział o tym abp. Gądecki: „Dla nas osoby te nie są w pierwszym rzędzie gejami, lesbijkami, biseksualistami czy transseksualistami – one są przede wszystkim naszymi braćmi i siostrami, za których Chrystus oddał swoje życie i które chce On doprowadzić do zbawienia. W imię wierności naszemu Zbawicielowi i w imię miłości do naszych sióstr i braci musimy jednak głosić całą Ewangelię – nie unikając wymagań, które ona niesie, i nie przestając nazywać śmiertelnym grzechem tego, co nim w istocie jest. Gdybyśmy tak nie czynili, okradalibyśmy naszych bliźnich z prawdy, która także im się należy.”

O gdybyśmy się do tych słów stosowali… Nie urządzali krucjat przeciw tęczowym braciom i siostrom, ale ich ewangelizowali – najpierw swoim postępowaniem. Z drugiej strony wielu z nich, nawet jeśli wyrośli we wspólnocie Kościoła (bo i takie przypadki znam), opierając się na szczątkowej wiedzy, a głównie na agresywnych wypowiedziach ludzi Kościoła, reaguje wrogo. I co się dziwić – skoro są atakowani – bronią się. Otwartości w dyskusji brakuje nam wszystkim.

W tym wszystkim najbardziej boli mnie fakt, że kiedy przyznaję się do swojej wiary, wielu ludzi letnich, czy nawet zimnych, stawia mnie w jednym szeregu z dresami z Białegostoku. Jednak ja i wiele tysięcy katolików tacy nie jesteśmy. Bolą nas żarty o księżach i ministrantach, bolą posądzenia o prowadzenie krucjaty przeciwko drugiemu człowiekowi. Bolą do tego stopnia, że ukrywamy swoją wiarę. Wielu z nas przez to „ukrywanie” poddaje się pokusom jakie niesie świat i jedzenie mięsa w piątek, czy malowanie domu w niedzielę nawet nie ruszają naszego sumienia.

Wielu jest jednak takich (i staram się należeć do tej grupy), którzy żyją według słów „Dla niektórych ludzi twoje życie może być jedyną Biblią jaką przeczytają.” (W.J. Toms). Życie pod prąd daje okazję do świadectwa i często rodzi pytania. Nie jem mięsa w piątek, zrezygnowałem z alkoholu, a kiedy mówię moim znajomym z pracy, że idę na Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę, to widzę na ich twarzach co najmniej zmieszanie. Z jednej strony jestem normalnym dwudziestokilkulatkiem – żartuję, imprezuję, jestem fanem Harrego Pottera, podróżuję – a z drugiej poświęcam swój urlop, żeby się umęczyć i iść z buta do Maryi. Chętnie odpowiadam na pytania i prostuję zakrzywione myślenie. I dopiero wtedy mam jakieś wewnętrzne przekonanie, że nie muszę jechać do Azji czy Afryki na misje, bo misje są w mojej firmie, na imprezach na których jestem i tam gdzie się pojawiam.

A Ty? Jaki obraz Katolika budujesz?

21 komentarzy

  1. stokrotka stokrotka

    Jezus chce wyzwalać osoby uwikłane w zło, lecz co czynić gdy one to zło manifestują i się nim cieszą wobec wszystkich i Boga się nie boją?
    Zła nie da się zwyciężyć złem ponieważ agresja rodzi agresję.
    Jak uświadomić człowiekowi, że zawładnęło nim zło ?

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      Tak jak zauważyłaś, agresja nie jest drogą. My chrześcijanie stosujemy takie jakby „środki miękkie” – świadectwo, modlitwa, upomnienie. Jeśli ktoś ich nie docenia, to jak wygląda jego wiara?

  2. Liczba pomyłek i błędów, skala nieporozumienia w tym tekście jest dość przygniatająca. Smutne to epatowanie, o własnych „zasługach” i „zaletach”, bo „Nie jem mięsa w piątek, zrezygnowałem z alkoholu, (…) idę na Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę”. So what? To w jakiś sposób pozytywnie wartościuje i określa Autora?

    Całość jest dość wiernym i konformistycznym przepisaniem argumentacji, jaką można wcześniej przeczytać w tekstach deon.pl.

    A tutaj szersze ustosunkowanie się do „prawdy czasu” na łamach deonu i także tego artykułu:
    https://wdrodze.blog.deon.pl/2019/08/03/katolickie-lgbt/

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      A Pan? Jaki obraz Katolika buduje?

    • Edward Odnowiciel Edward Odnowiciel

      Panie Zbigniewie, zazdrość że ktoś inny jest od pana mądrzejszy czy inna „świetlana myśl” przez pana przemawia… Zero z logiki i zero z umiejętności dyskusji da pana, który potrafi napisać „Liczba pomyłek i błędów, skala nieporozumienia w tym tekście jest dość przygniatająca. Smutne to epatowanie, o własnych „zasługach” i „zaletach”, bez podania choćby JEDNEJ „pomyłki” czy „błędu” autora świadczą FATALNIE o panu, a nie o autorze artykułu, który pan z taką zawziętością i BRAKIEM elementarnego szacunku dla WSZYSTKICH ludzi, także dla tych, którzy mają inne poglądy niż pan. Jestem całkowicie po stronie autora artykułu, który tak bardzo kłuje w „oczy”, „duszę”, „serce”, pana, panie Zbigniewie. Jestem przekonany w 100 albo nawet w 200 % że gdyby wszyscy Polacy „stanęli po stronie” autora artykułu (przepraszam, ale nie potrafię znaleźć imienia autora bloga na którym piszę, ale mam prawie 100 lat, więc chyba mogę czegoś nie umieć z dzisiejszej technologii.
      Podpisuję się obiema rękoma pod artykułem pana …. a wszystkich myślących podobnie jak pan Zbigniew, proszę o zrozumienie różnicy między szydzeniem z czyjejś wiary czy przekonań – jak pan Zbigniew czyni przeciwstawiając, czy konfrontując „niejedzenie mięsa w piątek” z IDIOTYCZNYM „so what?” (po co to? że zna [an język angielsiki? – chwali się pan starając się być lepszym od autora WSPANIAŁEGO tekstu…. Smutne, bardzo smutne…
      Edward

  3. Bronisław Bronisław

    Przeczytałem tekst @ Zbigniew Ściubak. Wreszcie wyważony tekst: i szacunek, i prawda! Bardzo dziękuję.

    @Autor
    Pana tekst jest jednostronny, charakterystyczny dla Deonu.
    I co konkretnie ma Pan do zalinkowanego tekstu.

    Cześć chrześcijan na Zachodzie uległa presji współczesnej kultury i „rozmiękczyła” moc i wymagania płynące z Ewangelii. Czy Państwo na Deonie nie idziecie w tym samym kierunku?

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      Ja myślę, że z tej mocy i wymagań Ewangelii każdy wybiera sobie to co mu aktualnie pasuje. Biorąc na sztandary cytaty o homoseksualizmie jako jako obrzydliwości (por. Kpł 18,22) zapominają o „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnieście uczynili” Mt 25,40
      W moim tekście rzeczywiście jestem jednostronny – staję po stronie tych słabszych, którzy po ludzku pobłądzili. Kamień i połamane ręce nie zrobią z nich gorliwych katolików. W jaki ekstremizm musiałbym się wpakować, żeby w ogóle coś takiego strzeliło mi do głowy.
      Jezus choć piętnował zachowania faryzeuszów, to nigdy nie odbierał im godności. Czy kiedykolwiek rzucił w kogoś kamieniem, pobił, złamał rękę? Nie – nauczał, dawał przykład, wskazywał właściwą drogę.
      Poglądy pana Zbigniewa przesłania mi niczym mgła jego refleksja po filmie „Tylko nie mów nikomu” Przesłanie jakie z niej płynie to bagatelizowanie pedofilii wśród księży, bo przecież inni też są pedofilami i mają jeszcze gorsze grzechy. A w ogóle ci co o tą pedofilię oskarżają nie są blisko Boga, więc nie mają prawa wysuwać oskarżeń wobec czcigodnych kapłanów pedofilów.

      Przykro mi, po prostu nie mieści mi się w głowie usprawiedliwianie takich czynów. A przecież sam autor w tekście o Agnieszce przywołuje słowa „Lepiej by takim kamień młyński u szyi przywiązać i rzucić w morze”. Jak już wspominałem – wybieramy sobie z Ewangelii to co nam akurat pasuje.

    • Wow, dziękuję. Szkoda, że nie za wiele osób przeczyta, bo… wiadomo 🙂 Ale dobre i to.

      Pozdrawiam.

  4. > „Ja myślę, że z tej mocy i wymagań Ewangelii każdy wybiera sobie to co mu aktualnie pasuje.”

    Pisze Pan o sobie? No bo jak każdy…

    > „staję po stronie tych słabszych”

    Słabszych?
    – Dysponujących dziesiątkami milionów złotych na promocję swoich poglądów? (Sexedukatorka ma zarabiać w Warszawie wg. projektu budżetu 150 złotych za godzinę prowadzonych zajęć)
    – Mających po swojej stronie policję.
    – Mających po swojej stronie 90% mediów.
    – Mających po swojej stronie poparcie zagranicznych państw (ambasadorowie innych państw maszerowali w marszu równości w Warszawie) / Prez. Trzaskowski „Podziękował też po angielsku ambasadorom wszystkich 53 państw, którzy wsparli tegoroczną imprezę. W marszu wziął udział m.in. ambasador Wielkiej Brytanii Jonathan Knott. Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Parada-Rownosci-w-Warszawie.-ZDJECIA-i-liczba-uczestnikow
    – Mający po swojej stronie wielkie koncerny zagraniczne, które zmuszają osoby zatrudnione do „włączania lgbt+

    Jakich słabszych? Słabszych osobiście fizycznie od kibiców? Ale przecież mają oddziały policji, które są silniejsze od kibiców i ich leją, aresztują i tak dalej.

    A tamci silniejsi?
    – Zwalniani z pracy?
    – Piętnowani przez wszystkie media?
    – Ścigani przez państwowy aparat przemocy?
    – Bez środków finansowych, poparcia, wielu organizacji?

    Proszę sobie obejrzeć wypowiedzi amerykańskich lesbijek i polskich homoseksualistów, to się Pan dowie, kto jest silniejszy, kto słabszy, kto udaje, a kto jest na serio. Dowie się Pan i zobaczy, jak zwykły homoseksualista mówi, że bardziej się boi że zapukają do niego ludzie lgbt niż jacyś narodowcy. Ale Pan tego wszystkiego nie wie, bo to niezgodne z bieżącą linią podaną do wierzenia i przyswojoną.

    Uwag na temat refleksji na temat filmu „Nie mów nikomu” nie rozumiem i nie wiem o co chodzi.

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      Tak, ja też sobie wybieram z Ewangelii co mi w danym momencie pasuje. Bo jak popełniam grzech, to nie żyję Ewangelią.

      W przytoczonych przez Pana przykładach pokazuje Pan rzeczywistą siłę lobby gejowskiego i jej nie kwestionuję. Nie uważam jednak, że Policja stała po stronie LGBT. Policjanci zawsze stają pod ogniem krytyki z obu stron – tak było przy okazji miesięcznic smoleńskich i tak było w Białymstoku: tęczowi krzyczeli że nie wyłapują wandali, a kibole że nie pałują tęczowych. To obowiązek Policjantów interweniować, gdy jeden kamienuje drugiego. No chyba, że Pana zdaniem to „natura” powinna rozwiązać sytuację. Niech kibole zatłuką tych licealistów co tam szli i będzie po problemie. Licealistów wypchniętych przez organizatorów i prowodyrów, którzy sami się pochowali widząc tłumy kiboli.

      Tak sobie myślę, że z jednej strony mówi Pan o 90% poparcia mediów dla LGBT, a z drugiej strony, że wszystkie media piętnują chrześcijan. To 90% czy 100%? I gdzie jest Telewizja Trwam w tych Pańskich statystykach? Czy polscy katolicy są ścigani przez „aparat przemocy”? Może – nie zwróciłem uwagi, żeby ktoś za mną chodził. Środki finansowe? Proszę Pana – ubogi Kościół to jest w Ameryce Południowej, Azji i na znacznych terenach Afryki, ale na pewno nie w Polsce.

      A wracając jeszcze do tego lobby gejowskiego – proszę sobie wygooglować hasło „Lawendowa mafia”. Proszę rzucić okiem na książkę SODOMA – Frédérica Martela – raczej przez palce, ale jeśli nawet zawiera 1% prawdy, to pokazuje, że Kościół jest nie tylko święty, ale też ludzki, czyli grzeszny.

      A cytat odnośnie „Nie mów nikomu” przypomnę, bo wiadomo, że jak się chlapnie coś głupiego to się nie pamięta: „A że są i innych winy, i może większe, nie zmienia jego wymowy, szczególnie w tym kontekście, że ci inni aż tak nie aspirują, do występowania w imieniu Boga.”

      Jeszcze raz zaznaczam, jeśli ktoś krzywdzi drugiego człowieka, tylko dlatego, że ma inne poglądy, to nie jest chrześcijaństwo, to nie jest katolicyzm, to nie jest dobro. A osąd zostawmy już Panu Bogu.

      • Dziękuję za odpowiedź. Do pierwszej części się nie będę odnosił, bo nie widzę specjalnego powodu by „kopie kruszyć”. Będziemy inaczej rozkładać akcenty, co naturalne do pewnego stopnia.

        Co do cytatu z mojej relacji z filmu „Tylko nie mów nikomu”, to nadal nie rozumiem. W akapicie:

        „A film, no cóż. Ciężki, tak jak winy duchowieństwa. A że są i innych winy, i może większe, nie zmienia jego wymowy, szczególnie w tym kontekście, że ci inni aż tak nie aspirują, do występowania w imieniu Boga.”

        Piszę, że
        1. Film jest ciężki, tak jak WINY duchowieństwa. Ergo winy duchowieństwa są ciężkie.
        2. Jego WYMOWY nie zmienia to, że i inni popełniają nawet większe zło, szczególnie, że ci inni, nie aspirują do występowania w imieniu Boga.

        Pisze Pan: „Przykro mi, po prostu nie mieści mi się w głowie usprawiedliwianie takich czynów.”

        Pan w tym akapicie zobaczył „usprawiedliwianie” czynów pedofilskich duchowieństwa? Pytam z ciekawości. Może to jakaś pomyłka?

  5. I… pisałem o słabszych i silniejszych w rozumieniu ogólnym a nie w odniesieniu do konkretnych osób, w Białymstoku, których zachowanie będzie teraz uporczywie uogólniane i przedstawiane jako generalny obraz zachowań wszystkich tych, co nie włączyli jeszcze lgbt, po comming oucie deonu i pani Agnieszki z Warszawy, sympatycznej skąd inąd.

    • Bronisław Bronisław

      @Wszyscy

      Tak, wybieramy sobie z Objawienia i Tradycji (z Pismem Świętym włącznie) to, co nam odpowiada, a przemilczamy czy deprecjonujemy to., co nam nie odpowiada. I kłamiemy, najpierw sobie. I wciąż musimy się nawracać, dostrzegać, jsk ciężkie są nasze naszej duchowe choroby. A także, jak wielka jest miłość, potęga i pomoc Trójjedynego Boga. Dotyczy two oczywiście i nas, piszących tutaj.

      Nie ma miłości bez prawdy. Życie nowym życiem, w Duchu Chrystusa, to z jednej strony odpowiedni stosunek do grzesznika, pamięć jego duchowej z chorobie ORAZ o prawdzie, że uleganie camiętności homoseksualnej (czy innej, która niszczy naszą więź z, Bogiem) prowadzi fdo większego bólu, duchowego zaślepienia, do „drugiej” (Księga Apokalipsy), ostatecznej, duchowej śmierci.

      Dotyczy to również tych, którzy z narodu czynią sobie boga, ale nie tylko ich.

      Ważne jest, że zmagania z duchową chorobą utrudnia ideologia LGBT, będąca częścią ideologii neomarksistowskiej (marksizmu kulturowego). Ideologia łączy się w dodatku z tzw. długim marszem przez instytucje. „Biednym” możemy nazwać osoby homoseksualne, homoseksualistów, osoby cierpiące na parafilie i zaburzenia tożsamości seksualnej. Zdecydowanie NIE są „biednymi” ci, którzy szerzą tę ideologię lub z niej korzystają, a jest to ideologia ideologii bezbozna i nieludzka, za którą stoji przemoc i pieniądze.

      • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

        @Bronisław
        i pod tym się podpisuję!

  6. Tomek Tomek

    Czy Autor był w Białymstoku podczas opisywanych wydarzeń?
    Czy też uwierzył w narrację mediów na poziomie GW i opozycji totalnej, szukającej za wszelką cenę „narodowokatolickich faszystów chcących dokonać morderstwa na niewinnych gejowskich ofiarach”?
    Ile osób poszkodowano? Czy ktoś odniósł jakiekolwiek obrażenia?
    Przecież skala tych rozdmuchiwanych wydarzeń ma się nijak do płonącego regularnie Paryża albo pierwszych lepszych zamieszek w jakimkolwiek zachodnioeuropejskim mieście.

    • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

      Panie Tomku, w dobie dzisiejszych mediów społecznościowych nie ma potrzeby czytać gazet, oglądać telewizji by wiedzieć co się dzieje w jakimś miejscu na świecie. Wystarczy kilka kliknięć w telefonie i mam relację na żywo na Instagramie, Snapchacie, YouTube.
      Niech mi Pan nie mówi, że skopanym i napadniętym ludziom nic się nie stało…

      • Tomek Tomek

        „Panie Tomku, w dobie dzisiejszych mediów społecznościowych nie ma potrzeby czytać gazet, oglądać telewizji by wiedzieć co się dzieje w jakimś miejscu na świecie. Wystarczy kilka kliknięć w telefonie i mam relację na żywo na Instagramie, Snapchacie, YouTube.”
        Taaak. Wystarczyło również oglądać telewizję PRL-owską aby zobaczyć że na msze z Janem Pawłem przychodzi mała garstka osób podczas gdy większość popiera komunizm.
        Podobnie dzisiaj wystarczą „jedynie słuszne” media, aby wyciągnąć wniosek że para homoseksualna zawsze oznacza miłość, rodzina chrześcijańska oznacza patologię, ksiądz to pedofil, a islamscy migranci nielegalnie przekraczający granicę to jedynie nieszkodliwe kobiety z dziećmi na dziurawych łodziach.

        „Niech mi Pan nie mówi, że skopanym i napadniętym ludziom nic się nie stało…”
        Na razie to mamy proszę Pana serię napadów na księży.

        • Wojtek Siebierański Wojtek Siebierański

          Panie Tomaszu – jeszcze raz. Ja telewizji zasadniczo nie oglądam, bo nie mam na to czasu. Jeśli już mi się zdarza, to muszę poświęcić na to przynajmniej godzinę, żeby obejrzeć Fakty, a później Wiadomości. Oglądając najpierw jedno, potem drugie mam jakby obraz dwóch totalnie różnych światów. Czy któraś z tych telewizji kłamie? Nie – przedstawiają swoją wersję. A najbardziej to cenię serwis informacyjny w TV Trwam – oni rypią wszystkich po równo.
          Mam jednak świadomość, że mało kto ogląda wszystkie serwisy i ukierunkowując się na jeden przejmuje jego poglądy i retorykę.
          Jak już wspominałem, ale Pan chyba nie zrozumiał, żyjemy dzisiaj w takich czasach, że nie wychodząc z domu mogę obserwować zachód Słońca na Florydzie i zamieszki w Gruzji – a to wszystko dzięki oczom kamer z telefonów ludzi, którzy udostępniają swoje relacje w social mediach. To jest proszę Pana źródło wiedzy – i to z pierwszej ręki.

          Gdy chodzi o serię napadów na księży, to rzeczywiście jest problem i jest on dużo szerszy. Mowa nienawiści przeszła w czyny nienawiści. Ataki dotyczą nie tylko księży, ale też polityków i zwykłych ludzi, a pretekstem jest tylko inne zdanie w jakiejś kwestii. I tutaj też jest nierówność. Bo wszyscy pamiętamy co się działo po zabójstwie Adamowicza, ale gdy we Wrocławiu nożownik zaatakował księdza, to była to w mediach nic nie znacząca informacja, mimo że powodem była nienawiść do Kościoła.

          Nikt nie zasługuje na to co spotkało pokrzywdzonych. Nie wolno nam usprawiedliwiać agresji w żaden sposób.

  7. Edward Odnowicielw Edward Odnowicielw

    No chyba jednak nie bardzo rozumiem „kto tu za kim stoi”? Z mojego punktu widzenia trzeba zacząć od przyznania, że KAŻDY człowiek jest „tylko” człowiekiem i uznać, że TYLKO Jezus wie co by powiedział i co by zrobił danemu człowiekowi w danej sytuacji. Pismo Święte przekonuje nas (przynajmniej mnie przekonało), że trzeba umieć Je czytać i interpretować w kontekście wiedzy, historii i kultury w czasie, kiedy było pisane i w czasach kiedy było i jest czytane…

  8. Bronisław Bronisław

    Dyskusja się skończyła więc może dodam uwagę. Jest rzeczą na Deonie rzadką, żeby autor dyskutował z krytykami, chociaż wiele się mówi o otwartości i tolerancji. Autor tego bloga nie mówi, a czyni. Gdyby takich było więcej…

  9. Chodzę do kościoła i wyciągam dla siebie wszystko co w nim najlepsze. Szukam i znajduję ludzi, którzy są autorytetami i drogowskazem. Oni robią kawał dobrej roboty. Oni mnie budują.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.