Przejdź do treści

MożeMY i powinniśMY angażować się w Politykę.

Nie jestem zwolennikiem politykowania z ambony. Tym bardziej więc zaskoczony byłem w ostatnią niedzielę, gdy odczytano z niej „odezwę” przewodniczącego KEP. Ale koniec końców muszę przyznać, że to jeden z lepszych listów episkopatu jakie ostatnio wysłuchałem.

Czy chcemy czy nie, polityka bardzo głęboko przeniknęła nasze relacje rodzinne, przyjacielskie, zawodowe. Każdy powie, że najlepiej unikać tych tematów, bo najczęściej prowadzą do kłótni. I ciężko się nie zgodzić. Dzisiaj lepiej nie afiszować się ze swoimi poglądami. Dobrze, że wybory są tajne, więc bez większych obaw, możemy zagłosować na kogo się nam podoba.

Taka polaryzacja poglądów to moim zdaniem efekt braku umiejętności dyskusji. Nie umiemy wymieniać się argumentami, a jeśli już to są często tylko zasłyszane i nie mają solidnego fundamentu. Nie umiemy robić kroku w tył, przyznać się, że czegoś nie wiemy, ale uparcie przemy chcąc zepchnąć przeciwnika z areny.

Idąc dalej – chcemy czy nie, jesteśmy bardziej zaangażowani w wybory niż byśmy chcieli. Idąc czy nie, głosując lub nie, mamy realny wpływ na to kto będzie nas reprezentował. Dziś nikt już nie powie, że „Mój głos się nie liczy”, kiedy kandydaci wygrywają wybory różnicą 14 głosów. Tak na prawdę nie idąc na wybory nie marnujesz swojego głosu, ale często prowadzisz do zwycięstwa tych, z którymi Ci nie po drodze. Moja babcia, może nieco w innym kontekście, zwykła powtarzać „Nie daj – nie łaj„. Skoro nie oddałeś głosu, nie dziw się, że coś nie idzie po twojej myśli.

Pomimo różnej wartości merytorycznej zachęt, to cieszy mnie to „ciśnienie”, żeby pójść na wybory. Po latach od odzyskania wolności w końcu społeczeństwo obywatelskie na prawdę coś znaczy. I jak się przypatrzycie, to i politycy walczą najbardziej o tych wyborców „niezdecydowanych” i celebryci mocno zachęcają do wyboru zgodnego ze swoim sumieniem (choć jak już wspomniałem, niekiedy w mocno niewybredny sposób). Bo rzeczywiście, niemal połowa Polaków rezygnuje ze swojego prawa i obowiązku do głosowania. Z drugiej jednak strony rośnie swoista potrzeba uczestniczenia w życiu społecznym. To dlatego tak dobrze mają się różne inicjatywy społeczne.

Odkąd skończyłem 18 lat, nie odpuściłem żadnych wyborów. Nie raz już szedłem do urny z myślą „Nie ma na kogo głosować”, albo „To będzie zmarnowany głos” – bo moje ugrupowanie nie miało szans na przekroczenie progu wyborczego. Ale idę, bo mogę to zrobić. Bo wielu moich przodków nie mogło wybrać swoich reprezentantów. Bo mam gdzieś przekonanie, że polityka to nie tylko „koryto”, ale praca dla dobra wspólnego. I słusznie Paweł VI w Liście apostolskim Octogesima adveniens stwierdził, że polityka jest jednym z trudniejszych sposobów wykonania chrześcijańskiego obowiązku służby drugim. To on również zwrócił uwagę, że „polityka jest jedną z najwyższych form miłości”.

Nauczanie Kościoła wskazuje, że polityka jest wręcz zadaniem ludzi świeckich. Powołanie kapłańskie czy zakonne wyklucza udział w życiu politycznym, stąd właśnie do świeckich należy głoszenie ewangelii tam, gdzie duchowni nie powinni się angażować.

„Polem właściwym dla ich ewangelizacyjnej aktywności jest szeroka i bardzo złożona dziedzina polityki, życia społecznego, gospodarki; dalej, dziedzina kultury, nauki i sztuki, stosunków międzynarodowych, środków przekazu społecznego; do tego dochodzą niektóre dziedziny szczególnie otwarte na ewangelizację, jak miłość, rodzina, wychowanie dzieci i młodzieży, praca zawodowa, cierpienia ludzkie. Im więcej będzie ludzi świeckich owianych duchem ewangelicznym, odpowiedzialnych za te sprawy, oraz wyraźnie im oddanych, i im kompetentniej zdołają je wspierać oraz świadomi będą obowiązku zaangażowania wszystkich swoich sił chrześcijańskich — które często zostają ukryte — tym więcej wszystkie te sprawy będą służyć budowaniu Królestwa Bożego i przynoszeniu zbawienia w Jezusie Chrystusie; nie tracąc czegokolwiek ani nie uszczuplając efektywności humanistycznej” – PAWEŁ VI, Adhort. apost. Evangelii nuntiandi, 70: AAS 68 (1976), 60.

Dużo miejsca zaangażowaniu politycznemu świeckich poświęcił Jan Paweł II w adhortacji CHRISTIFIDELES LAICI.

(…) świeccy nie mogą rezygnować z udziału w „polityce”, czyli w różnego rodzaju działalności gospodarczej, społecznej i prawodawczej, która w sposób organiczny służy wzrastaniu wspólnego dobra (…)

A przywołując nauczanie Soboru Watykańskiego II zachwalał zaangażowanie polityczne wielu ludzi, którzy poświęcają swoje siły służbie państwu. W adhortacji wskazuje także na kilka kryteriów, po których można poznać dobrego polityka. Są to m.in.

  • dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka,
  • obrona i promocja sprawiedliwości,
  • duch służby,
  • szacunek dla autonomii wspólnoty politycznej i Kościoła jednocześnie dając świadectwo Ewangelii,
  • solidarność, także międzynarodowa, której owocem jest pokój na świecie.

Błędem jest więc myślenie, że Kościół nie powinien angażować się w politykę. I błąd ten wynika z niezrozumienia istoty Kościoła. Kościół to my – nie tylko duchowni, zakonnicy, księża i biskupi. Kościół w znakomitej większości to świeccy! A zatem Kościół może i powinien angażować się w życie wspólnoty politycznej.

Jaką rolę mają tutaj duchowni? A no taką jak, to pokazał w minioną niedzielę abp. Gądecki. Choć jego słowo było zaskakujące, to bardzo potrzebne i konkretne, bo w kilku zdaniach udało mu się ująć nie tylko kwestię odpowiedzialności za Ojczyznę, a więc konieczności pójścia na wybory, ale też przypomniał wykładnię Kościoła Katolickiego w najbardziej wrażliwych punktach dyskusji podczas tej kampanii. Dzięki temu, każdy katolik, który usłyszał ten krótki list, jest w stanie zweryfikować, na ile jego sumienie pokrywa się z nauką Kościoła i na tej podstawie podjąć moralnie słuszny wybór. To nie było politykowanie. To było wypełnienie nauczycielskiego zadania Kościoła.

Jeśli nadal nie jesteś zdecydowany, a nie masz czasu wczytywać się w programy wyborcze jest takie narzędzie (nie doskonałe oczywiście), które pomoże zweryfikować swoje poglądy. Chodzi mi o stronę https://latarnikwyborczy.pl/

W swoim wyborze kieruj się sercem. Widzisz na pewno w swojej społeczności zaangażowanie jakiegoś polityka. Twój głos to nagroda dla niego i dowód zaufania.

W najbliższą niedzielę, życzę Ci, żebyś wychodząc z lokalu wyborczego miał spokojne sumienie i poczucie dobrze wypełnionego obowiązku.

Bądź pierwszym, który skomentuje

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.