Przejdź do treści

Wirus czeka za drzwiami

Tym czego najbardziej brakuje mi w tej wszechogarniającej nas panice brakuje mi dwóch rzeczy: zdrowego rozsądku i… wiary.

Kto by przypuszczał, że początek 2020 roku będzie obfitował w tyle wydarzeń. W pierwszych dniach stycznia w powietrzu wisiało realne zagrożenie III Wojną Światową, a chwilę potem świat ogarnęła globalna panika w związku z wirusem nie do końca wiadomego pochodzenia.

Wirus najpierw zaczął pustoszyć Azję i bliski Wschód. Gdy zadomowił się już we Włoszech bańka paniki była tak napompowana, że sam z niecierpliwością oczekiwałem pierwszego „polskiego” przypadku, licząc, że media znajdą sobie inną pożywkę. W tym samym czasie świat wpadł w szał zakupów – najpierw mydła, potem żele antybakteryjne, płyny dezynfekujące, dozowniki do nich, maseczki (bez znaczenia czy antysmogowe, chirurgiczne czy przeciwpyłowe – choć żadne nie ochronią przed wirusem, to liczy się by zakryć twarz), w końcu żywność o dłuższym terminie przydatności i… papier toaletowy (to nie żart – w Australii zaczęto racjonować zakup tego produktu. Koleżanka mieszkająca w środkowych Niemczech również o tym wspominała). Nie ukrywajmy – rosnąca panika to zasługa mediów, a ta cała sytuacja pokazuje tylko ich potęgę w kreowaniu rzeczywistości. I to niezależnie czy wspierających prawą czy lewą stronę sceny politycznej. Co najbardziej dziwi, a z drugiej stroni nie zaskakuje, materiały poświęcone wirusowi zawsze mają polityczny smaczek – a to marszałek źle umył ręce, albo był na wycieczce we Włoszech i inne takie. Żałosne.

Może też tego jeszcze nie dostrzegacie, ale wirus ma ogromny wpływ na ekonomię. W pracy dostrzegam jak wiele towarów zdrożało (głównie elektronika) i jak bardzo wydłużył się czas oczekiwania na nie. Giełda w USA już szaleje. Państwo będzie musiało jakoś pokryć zobowiązanie do wypłacenia zasiłku dla rodziców, którzy zostaną w domu, bo ich dzieci nie pójdą do szkoły. Czy tego chcemy czy nie, choć jesteśmy jeszcze zdrowi, to wirus osaczył nas bardziej niż przypuszczaliśmy. Choć jeszcze nie wszedł do domu, to czeka za drzwiami.

Przyglądam się też sytuacji we Włoszech, która mocno mnie martwi z kilku powodów. Pierwszym jest oczywiście rosnąca liczba zakażeń. Kolejnym odwołanie Mszy Świętych z ludem w niektórych regionach już w Środę Popielcową, podczas gdy bary, restauracje, kina i inne budynki użyteczności publicznej zamknięte nie zostały. Dziwi mnie brak konsekwencji i brak może nie protestu, ale zwrócenia uwagi na ten fakt przez ludzi Kościoła. I to co najbardziej zaskakuje – brak głośnego i wyraźnego apelu o modlitwę. Bo przecież czy jako wierzący ludzie mamy lepsze oręże (oprócz zdrowego rozsądku)? No chyba, że jesteśmy niewierzącymi. To wtedy mamy tylko zdrowy rozsądek. Kolejną zaskakującą informacją są zarzuty dla 88-letniego księdza z włoskiej miejscowości Pawia, gdzie odprawił w niedzielę mszę dla 8 osób. Wiedzę o tym jak to wygląda w Rzymie czerpię z profilu ks. Piotra Bajora – na co dzień pracownika Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej, których pochodzi z mojej parafii. Na swoim profilu na facebooku komentuje on bieżącą sytuację we Włoszech i przytacza historię krzyża z kościoła św. Marcelego:

Krucyfiks „San Marcello”, Rzym, Via del Corso.
Cudownie ocalony z pożaru kościoła w 1522 r. wyzwolił Wieczne Miasto ze śmiertelnej zarazy.
Wydaje się, że współcześni Rzymianie nie wierzą już w moc modlitwy przed tym Krucyfiksem: dziś garstka wiernych w kościele gdy u bram Rzymu czyha zaraza Coronavirus.
Od 4 do 20 sierpnia 1522 r. krzyż procesyjnie został przenoszony przez tłum wiernych do każdej dzielnicy Rzymu z modlitwa błagalną o wyzwolenie z pandemii toczącej Wieczne Miasto. Gdy powrócił po 16 dniach na swoje miejsce kultu do kościoła San Marcello zaraza ustaje. Rzym i Rzymianie zostali ocaleni…

Do kwietnia zamknięto niemal wszystkie atrakcje turystyczne dla zwiedzających. Do Włoch coraz trudniej się dostać i nawet bilety za 30 zł nie zmotywują nikogo do odwiedzin.

Mimo że wirus panoszy się we Włoszech już od jakiegoś czasu, na jutro ogłoszono dzień modlitwy i postu w intencji zatrzymania choroby. Czy w XXI wieku wierzymy jeszcze w siłę modlitwy, która przez wieki osłaniała ludzi o klęsk i żywiołów?

Teraz o tym zdrowym rozsądku. Choć nie pochwalam faktu, że w USA Komunię Świętą rozdają świeccy szafarze, podczas gdy ksiądz sobie siedzi, to moi znajomi zaznaczają, że higiena przy rozdawaniu Ciała Pańskiego jest na wysokim poziomie. Niezależnie od tego czy wierni przyjmują Komunię do ust czy na rękę, w niektórych kościołach przy ołtarzach na co dzień znajdują się płyny dezynfekujące i zarówno przyjmujący jak i szafarze z nich korzystają.

Cieszy mnie, że choć komunikaty Episkopatu Polski są dosyć lakoniczne, to mimo wszystko są i reagują na bieżącą sytuację. Martwi mnie jednak, że decyzję odnośnie Komunii na rękę czy też wskazań odnośnie wody w kropielnicach pozostawiono lokalnym biskupom. Myślę, że wielu z nich nie spodziewało się, że wirus tak szybko zawita do ich diecezji i wierni nie są przygotowani do Komunii Duchowej czy do przyjmowania Komunii na rękę, bo nikt nigdy ich tego nie nauczył. Sami biskupi też nie śpieszą się z decyzjami.

W ostatnią niedzielę uczestniczyłem we Mszy Świętej u krakowskich dominikanów. W kropielnicach nie znalazłem wody święconej. Pod koniec kazania ojciec przypomniał, o tym co mówił przed tygodniem. Wyjaśnił, że należy unikać ściskania dłoni podczas przekazywania znaku pokoju i jeszcze raz przypomniał w jaki sposób należy przyjmować Komunię Świętą na rękę – co najważniejsze (przynajmniej dla mnie) wyjaśnił teologię tych znaków. Bo wiecie – może być tak jak przy przygotowaniu do każdego sakramentu (uruchomcie odrobinę wyobraźni) – ksiądz na katechezie każe dzieciom ustawić się w kolejkę przyklękać i przyjmować niekonsekrowane opłatki, podobnie przy bierzmowaniu – zgania się te dzieciaki i tyra na wielogodzinnych próbach, bo przecież biskup sprawdzi czy równo stoją. W tym wszystkim zapomina się często o powiedzeniu dzieciom po co się przyklęka przed przyjęciem Eucharystii, po co jest to „Amen” i o co chodzi w sakramencie bierzmowania. Kiedy nie wiem po co i dlaczego coś robię, często z tego rezygnuję.

Zatem mała wskazówka dla duchownych, gdzie biskupi zalecą przyjmowanie Komunii na rękę, albo po prostu proboszcz wykaże się zdrowym rozsądkiem i tak każe. Wyjaśnijcie wiernym o co chodzi w Komunii Świętej Duchowej – to im się przyda także wtedy, gdy zwyczajnie nie będą mogli przystąpić do Stołu Eucharystii. Wyjaśnijcie im także teologię znaku jakim jest tron, który czynią z rąk i że Eucharystię należy przyjąć w obecności Kapłana podczas udzielania Komunii na rękę. I najlepiej zróbcie to przez kilka niedziel z rzędu. W dobie churchingu ludzie bywają co niedzielę w różnych świątyniach, więc to ogłoszenie może ich ominąć

I nie trafia do mnie argument „Pan Jezus sobie z tym poradzi” – owszem poradzi sobie, ale jak mówił św. Augustyn:

Pracuj tak, jakby wszystko zależało od ciebie ale ufaj tak, jakby wszystko zależało od Boga.

Zdrowy rozsądek to nie tylko brak uścisków dłoni, ale też nienarażanie się na zarażenie. Z niedowierzaniem słucham o planowanych w najbliższym czasie podróżach do regionów o dużym stopniu zachorowalności. Ludzi są tak ignoranccy i zapatrzeni w siebie, że nie myślą o tych, którzy ich otaczają – także swoich najbliższych, których narażają na śmiertelne niebezpieczeństwo. Bo może jesteś w sile wieku i mniej lub bardziej odchorujesz to zapalenie płuc, ale Twoja mama czy babcia autentycznie może umrzeć.

I jeszcze jedna myśl przychodzi mi do głowy. Kilka dni temu widziałem na jakimś portalu zdjęcia satelitarne z Chin. Zestawiono fotografie z połowy grudnia i połowy lutego. Otóż w ciągu zaledwie dwóch miesięcy smog, który pokrywał większą część Chin – zniknął. W związku z zagrożeniem epidemiologicznym w zasadzie stanęły fabryki emitujące zanieczyszczenia do atmosfery. Tak sobie myślę, że natura znalazła sposób jak utrzeć ludzkości nosa.

 

PS. Jeśli szukacie „Świętych Antywirusów” to zgodnie z Martyrologium są to: św. Sebastian, św. Roch czy św. Rozalia. Wszyscy wykazali się przy walce z dżumą, która o wiele bardziej pustoszyła świat.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.