Przejdź do treści

Kościół, który zapomniał o swoich członkach

Wśród funkcji czy też zadań Kościoła, obok pasterskiej, kapłańskiej wymienia się też nauczycielską. Tuż przed wyborami parlamentarnymi w 2019 r. abp Gądecki powołując się na tą funkcję wystosował do wiernych w Polsce list, w którym przypomniał wykładnię Kościoła dotyczącą m.in. kwestii światopoglądowych. Tym samym, katolicy mogli zweryfikować swoje poglądy z nauczaniem Kościoła. Wielokrotnie Kościół przypomina i broni godności każdej osoby – od poczęcia do naturalnej śmierci. Ale gdzie jest głos hierarchów Kościoła Katolickiego dzisiaj, kiedy część społeczeństwa jest atakowana przez rządzących?

„Niefortunnymi” nazwano słowa, które w ostatnim czasie padają z ust polityków partii rządzącej – LGBT to nie ludzie. Okazuje się, że ci, którzy najczęściej biorą krzyż i godność ludzką na sztandary, równie chętnie mieszają ją z błotem. Przez Polskę przetacza się burza, która bynajmniej urzędującemu prezydentowi nie wyjdzie na dobre. I na nic tłumaczenia, że nie to miał na myśli. Okazuje się, że część naszego społeczeństwa to nie ludzie. I nie ma się za nimi kto wstawić, nawet Kościół, który też przecież w swoich szeregach ma osoby o innej niż tradycyjna orientacja.

Wiele reakcji jest przesadzonych, jak przyrównywanie Dudy do Hitlera, który określił społeczność żydowską jako spisek i chciał się jej pozbyć. Jednak z drugiej strony Polaków LGBT traktuje się jak gorącego ziemniaka – prawica się ich boi, a lewica wykorzystuje. Nie kojarzą się na pewno zbyt pozytywnie, bo gdy słyszymy skrót to przed oczyma mamy parady roznegliżowanych ludzi.

Wiecie – ja też miałem taki obraz. Ale gdzieś przez przypadek zacząłem natykać się na osoby o skłonnościach homoseksualnych, ale chcących po prostu po cichu ułożyć sobie życie. I jest na przykład taka para gejów z uroczym pieskiem. Nie chodzą na parady, wiedzą, że nigdy nie będą małżeństwem, nie będą mieli dzieci. Uczciwie pracują, płacą podatki, żyją swoim życiem. I dopiero teraz stwierdzenie, że nie są ludźmi ich ruszyło. Bo skoro nie są ludźmi, to czym, i co stoi na przeszkodzie by się ich pozbyć. Wszelkie ataki, słowne w najlepszym wypadku, będą uzasadniane tym właśnie, że przecież nie są ludźmi. Każdy z nas zna osobę o skłonnościach homoseksualnych. To może być ta samotna pani mieszkająca na trzecim piętrze, czy szanowany w wiosce przedsiębiorca. Szanujemy ich za to jakimi ludźmi są, a nie dlatego ze względu na ich orientację.

Jakiś czas temu na Deonie opowieścią o swoim życiu dzieliła się młoda lesbijka – co więcej – praktykująca katoliczka. Ciężko określić ilu gejów i lesbijek co niedzielę zjawia się w kościele. Jednak brak reakcji ze strony Kościoła Katolickiego na pewno nie zwiększa tej ilości. Ci ludzie nie mają miejsca w Kościele, a sam Kościół traktuje ich jak pryszcz czy narośl, które szpecą i których trzeba się pozbyć. Ruch Światło-Życie próbuje leczyć orientację, a Fundacja Wiara i Tęcza nie ma zbyt wiele wspólnego z prawowitym nauczaniem Kościoła Katolickiego. Nikt nie próbuje objąć jakiejś opieki nad tymi ludźmi i spróbować zmienić myślenie, które często brzmi „Jestem gejem czy lesbijką – Kościół mnie nie chce”

Choć Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o osobach homoseksualnych, że

„Powinno się traktować je z szacunkiem,współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji.” (KKK 2358)

to dziś żaden z katolickich biskupów nie przypomina tych słów. I to boli, bo przecież ludzie LGBT też szukają Boga, a Kościół, który powinien Go wskazywać, zamyka drzwi przed poszukującymi.

Boję się żyć w kraju, gdzie ludziom odbiera się godność, tylko z powodu tego, że kochają osoby tej samej płci. Nie, nie kochają inaczej. Kochają tak samo mocno, cierpią tak samo mocno i czują tak samo mocno. Nie popieram kolorowych parad i emanacji seksem. Nie jestem zwolennikiem indoktrynacji dzieci od najmłodszych lat, choć edukacja seksualna w szkołach z pewnością jest potrzebna. Mam poważny dylemat gdy pojawia się problem adopcji przez pary jednopłciowe, bo z jednej strony to nie jest „normalne” środowisko (dziecko potrzebuje mamy i taty, żeby rozwijać się prawidłowo), ale z drugiej strony, wolałbym, żeby miłością obdarzyli je jednopłciowi rodzice surowo zweryfikowani i sprawdzeni, niż żeby miało dorastać w patologicznym domu dziecka. Boję się też być w Kościele, który nie wstawia się za tymi, za którymi nie ma się kto wstawić.

Wydaje się, że hierarchowie znów skupili się bardziej na sobie i strupem jaki pojawił się w ich szeregach (tak, o biskupie Janiaku piszę). Tymczasem koło nosa przelatuje im okazja, na odmienienie obrazu, który przez lata kreowali, wrzucając wszystkich LGBT do jednego worka i do piekła jednocześnie.

 

PS. W ramach katechezy przypomnę tylko – skłonności homoseksualne nie są grzechem, natomiast akty – owszem, gdyż sprzeciwiają się już prawu naturalnemu i wykluczają z aktu seksualnego dar życia (por. KKK 2357). Dlatego tez osoby te są wezwane do życia w czystości, a droga ta może nawet stać się ich drogą do zbawienia! (por. KKK 2359) Małżeństwa homoseksualne w Kościele Katolickim nie będą możliwe, gdyż są sprzeczne z Pismem Świętym i tradycją.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.